SimM@N,
Można zmienić sam wkład do istniejącego airboxa na bardziej przepływny, sam myślałem żeby tak zrobić (wkład K&N to koszt około 30-35 funtów), ale postanowiłem pójść na całość. Poza tym, z odpowiednią osłoną termiczną i dolotem stożek jednak zapewni lepszą wydajność, a przynajmniej tak mi się wydaje.

Co do proponowanego przez MiSiA patentu z 'doniczką', to niegłupi pomysł, pytanie tylko czy to zamiast osłony termicznej czy jako jej uzupełnienie?

Swoją szosą, ten zestaw BSR z osłoną za 111 euro wychodzi w sumie niewiele drożej niż ten K&N co założyłem :]

· 

Tak na marginesie dodam ze idealne dopasowanie nieoryginalnej oslony do obiektywu i to jeszcze przez adapter jest praktycznie niemozliwe...


przez adapter mocować nie będę. to był tylko przykład dla zobrazowania problemu.
kiedyś na CB.info czytałem coś o kwadratowych plastikowych doniczkach do 50mm

osłon na rynku jest sporo więc coś sensownego się dobierze
ważne żeby było skuteczne

W doniczce można trzymać, moim zdaniem, jedynie rośliny ze słabo rozwiniętym systemem korzeniowym. Nie wyobrażam sobie w koszyczku np. echinodorusa albo roślin rozrastających się przez odrosty np. sagittarię. Poza tym to wątpliwa ozdoba. I jeszcze jedno włóknina używana do osłony korzeni jest szkodliwa dla ryb a właściwie to jej fragmenty - drażnią skrzela.





kolejne doniczki .Tym razem w wersji pietruszkowo bazyliowej.Oslona z bombkami podobna do wystawionej wczesnie ale tak mi sie zdaje ze wyszla mi zupelnie inaczej.Taka jest mocniejsza w kolorach.

· 

Ostatnie dni u nas bardzo ciepłe i słoneczne, w folii ukrop.Zdecydowałem się dzisiaj na próbę popikować część pomidorów do foli wprost do gruntu. Małe te flanse maja po 3 do 4 listków długości ok 8 cm, w foli na gruncie dziury po turkuciach. Zawsze jak turkucie zakładają gniazdo to turkuć wycina w okolicy wszystko i pomidory podcina ok 2 do 3 cm pod ziemią,Spróbowałem i popikowałem małe flanse do doniczek plastikowych po bratkach bez dna.Wykopałem dołek , nałożyłem obornika, przysypałem ziemią i dałem doniczkę na to z flansą równo z gruntem nie powinien podcinać pomidora , jak pomidor urośnie gruby,że go nie przetnie wtedy doniczkę przetnę i usunę. Doniczki się skończyły więc porobię takie osłony ze starych skoroszytów obrączki lub z czego innego, albo kupię w ogrodniczym takie pierścienie zabezpieczające.powinno pomóc.Szkoda ładować tyle tej trucizny na turkucie. Jutro tez podobnie posieję ogórki.Wszysdtko przykryłem włókniną na wieczór. Bo flanse prosto z mieszkania nie były chartowaneJutro będę na działce to ocenię co i jak z moją praca i flansami. Część stoi w doniczkach jest już parę dni i ma się dobrze.Bo to już zaraz połowa kwietnia ,więc kiedy urosną do połowy maja. Pozdrawiam.

doniczki


Osłonka z mozaiką
Do ozdobienia plastikowej skrzynki posłuży nam prostokątna osłona wycięta z wodoodpornej sklejki. Zamaskujemy nią przednią ściankę.
• Kilka płytek ceramicznych w różnych barwach rozbijamy na małe kawałki. Grupujemy je kolorami.
• Sklejkę smarujemy klejem. Po kilkunastu minutach, gdy odparuje, kawałki potłuczonych płytek przyklejamy gęsto do sklejki, starając się ułożyć pasiasty wzór.
• W skrzynce sadzimy kwiaty.


Kasia, ale jak to podlewasz go jak on ma dziury w doniczce

anoma oba stoją w osłonach teraz z takim kołnierzem w środku - specjalna osłonka ceramiczna do storczyków - nawet jak się przeleje ta woda to będzie troszkę parować albo np następnego dnia wlać wodę z osłonki do doniczki i włożyć szybciutko osłonkę - a jak nie miałam osłonek to troszkę stały na podstawce i woda tam stała - ale nie zbyt to dobrze bo żeby gorzenie nie zgniły

Edytka, co do hoii to gdzieś słyszałam - czytałam ( może nas mapetek wie coś więcej bo mam wrażenie, że już kiedyś o tym pisała) że hoję sa dwu płciowe - tzn roślinki są męskie i żeńskie - podobno męskie ni h...a nie zakwitną

palika, myślę, że mogłaś ją przelać i teraz marnieje, ale to są wytrzymałe kwiaty więć może się odbije.

Dziewczyny dostałam od znajomej storczyka i nie mam pojęcia co z nim robić. Jest w fazie badyla z pączkami. Ma jedną dużą kulkę i z 12 takich malutkich, ale zaobserwowałam, ze od spodu na liściach są kropelki, czy to normalne, ze on płacze? Muszę mu kupic dużą osłone na doniczkę, bo wyczytałam, że powinien stać w tej osłonce na małej doniczce żeby woda z niego ściekła jak go podleję, ale nie miała z nim bezpośredniego kontaktu. Czy to prawda? I czy moge go postawić na słonecznym oknie?

Jasne, że mam Cephalotusa, musiałbym być dziwny, żeby go nie mieć. Powiem tak, wiesz Kamilu jak hodować D. capensis? To wiesz jak hodować Cephalotusa. Serio! Ja go zwyczajnie trzymam na parapecie z innymi roślinami, jak wystawiam rośliny na dwór to jedno także. Rośnie fenomenalnie jest przewspaniały! Niestety ładnych zdjęć jego nie mam, jedynie zrobione z fleszem.

Moje porady jak go hodować:

Podłoże powinno byś silnie piaszczyste, gdyż w naturze rośnie nierzadko na gliniastym piachu.

Podlewanie, powinien ciągle stać w wodzie do 1/4-1/3 wysokości doniczki.

Żadne sztuczne oświetlanie, to jest do bani. Normalnie na parapet południowy i niech się piecze! Nie wiem, czy on tak znowu wolno rośnie. Rośnie wolniej od D. capensis, ale i tak całkiem, całkiem. Na słoneczku będzie się wybarwiał. Sądzę, ze sukces w jego hodowaniu po części osiągnąłem, że stoi pomiędzy innymi roślinami, które jakoś tam powietrze wokół niego być może zwilżają, na prawdę nie wiem... Jednak od czasu jak zobaczyłem jego zdjęcie z natury na obrzeżach jakiegoś zbiorniczka wodnego na gołym piachu, bez osłony czegokolwiek, zmieniłem sposób jego hodowania. Przecież on rośnie w identycznych warunkach jak pigmejki, a te zwyczajnie na parapecie trzymam.

Także polecam tą wspaniałą roślinę każdemu, kto ma dużo słońca na południowym parapecie i jakieś capensisy, żeby obstawić go nimi (ale nie zasłaniać słońca).

Aha, zimuję go teraz z myślą, ze na wiosnę zakwitnie.

Mój bissetti jest na balko nie w donicy i jeszce włożony do dużego pojemnika i opatulony aż po czubek i troszke od góry ale ma jasno. U mnie od kilku dni jest już cały czas poniżej zera i wszystkie liście sie pzwijały (mysle że już z nich nic nie bedzie) Czy jest szansa że gałązki przetrwają jeżeli liście nie wytrzymały kilku dni mrozu? a ma być jeszcze zimniej. Co najlepsze obok w mniejszej doniczce mam indocalamusa bez zadnej osłony i z nim sie nic nie dzieje.

Mój bissetti jest na balko nie w donicy i jeszce włożony do dużego pojemnika i opatulony aż po czubek i troszke od góry ale ma jasno. U mnie od kilku dni jest już cały czas poniżej zera i wszystkie liście sie pzwijały (mysle że już z nich nic nie bedzie) Czy jest szansa że gałązki przetrwają jeżeli liście nie wytrzymały kilku dni mrozu? a ma być jeszcze zimniej. Co najlepsze obok w mniejszej doniczce mam indocalamusa bez zadnej osłony i z nim sie nic nie dzieje.


P. bissetii jak ma mocno zwinięte liście to rzeczywiście mu nie najlepiej. Nie masz gdzie go przenieść żeby było trochę powyżej zera i żeby mógł zaciągnąć trochę wody?
Co do I. latifolius to on w ogóle chyba nie jest w stanie zwijać liści więc nic nie wiadomo dopóki nie zrobią się mocno oliwkowe a potem suche.

U mnie kilka sztuk Fargesia nitida 'Nymphenburg - generation 2007' stoją w małej doniczce jak stała latem z butelką na sobie i na razie tylko lekko zwija niektóre liście. Dla eksperymentu wziąłem jedną dziś do domu do +23C bez aklimatyzacji ale dalej zasłoniętą butelką plastikową i zobaczę gdzie jej lepiej/gorzej.

1
Sąsiedzie a ja mam takie pytanie.
Kupiłam dziś mieczyki, które zimują w gruncie. Czy te też powinnam przed sadzeniem pomoczyć np. w denaturacie lub innym preparacie i czy dla zabezpieczenia przed nornicami posadzić je w doniczce, czy może nornice za nimi nie przepadają? Cebulki są malutkie jak cebulki krokusików.

Mieczyki botaniczne zimujące w gruncie sadziłem kilka lat temu, ale w ostrą zimę mi wymarzały i dałem sobie z nimi spokój .
Przed sadzeniem do gruntu należałoby zaprawiać wszystkie rośliny cebulowe, co zabezpiecza je przed chorobami grzybowymi . Nie musi to być denaturat. W sklepach ze środkami ochrony roślin są różne preparaty do zaprawiania, a sprzedający powinien poinformować jakie aktualnie posiada. Może to też być zaprawa nasienna np. sarfun.
Z sadzeniem mieczyka bizantyjskiego (nie sadziłem) można prawdopodobnie zaczekać do wiosny, a jeżeli mają rosnąć w jednym miejscu kilka lat bez wykopywania to lepiej zastosować osłony plastikowe podobne jak do lilii czy tulipanów.
________________________________
pozdrawiam Staszek

Ja zabezbieczałam doniczkę siateczką nylonową, taką, w jakiej pakowane są np. jabłka. Na większe doniczki można kupić w sklepie ogrodniczym siatkę na metry (w podobnej sprzedawane są ziemniaki). w górną część siatki wplatalam wstążeczkę i lekko zaciskałam powyżej doniczki wokół kwiatka (jak tasiemka w worku na ciapy) . Można przez to podlewać, a i ziemia ma dostęp powietrza.
Jak ktoś lubi dziegać (i ma czas) to można zrobić taką siateczkę szdełkiem i będzie to jednocześnie fajna ozdoba.
Innym rozwiązaniem może być osłona z siateczki takiej jak w kwiaciarniach używają do robienia bukietów.

Mojej kotce po paru miesiącach przeszło zainteresowanie doniczką.
Tak więc drogi Gościu wcale nie musiałam wybierać między kotami a kwiatami .

Ja zabezbieczałam doniczkę siateczką nylonową, taką, w jakiej pakowane są np. jabłka. Na większe doniczki można kupić w sklepie ogrodniczym siatkę na metry (w podobnej sprzedawane są ziemniaki). w górną część siatki wplatalam wstążeczkę i lekko zaciskałam powyżej doniczki wokół kwiatka (jak tasiemka w worku na ciapy) . Można przez to podlewać, a i ziemia ma dostęp powietrza.
Jak ktoś lubi dziegać (i ma czas) to można zrobić taką siateczkę szdełkiem i będzie to jednocześnie fajna ozdoba.
Innym rozwiązaniem może być osłona z siateczki takiej jak w kwiaciarniach używają do robienia bukietów.

Mojej kotce po paru miesiącach przeszło zainteresowanie doniczką.
Tak więc drogi Gościu wcale nie musiałam wybierać między kotami a kwiatami .


pomysl z siateczka jest bardzo dobry , sama na to bym nie wpadla

Nenya dzięki ,że nad wszystkim czuwasz a przecież też chcesz mieć święta, gratuluję - od dziś jesteś naszym dyplomowanym laryngologiem:)

dlaczego laryngologiem?
lepiej nie, nawet w żartach, żadnym lekarzem, bo jeszcze ktos uwierzy i dopiero będzie
święta chcę mieć, owszem dziś był zakup choinki (o dziwnym niezidentyfikowanym bliżej zapachu ) oraz kilku doniczek z tzw. gwiazdami betlejemskimi plus wiązka jemioły - czyli środa dniem świątecznych gadżetów florystycznych

Ani, faktycznie przy dużych dawkach trzeba pamiętać o osłonach - masz wypróbowane siemie, więc zapijaj nim piguły, na pewno nie zaszkodzi. powodzenia w kuracji - to tylko okresowa przygoda, trzeba się tym pocieszać

Wczoraj obejrzałem Top Gear z Veyron'em w roli głównej.

Jeremy Clarckson: "Obserwowałem konstruktora, który projektował skrzynię biegów tego auta. Miała przenieść na asfalt 1001 KM. Bez problemu? Tak! Przecież w F1 są takie skrzynie! Ale ta nie miała żyć przez 1-2 wyścigi, tylko 10-20 lat, a przy okazji ważyć tyle, co doniczka z kwiatkami. W ciągu pięciu lat ten człowiek się zestarzał."

I jeszcze te dwie rzeczy: silnik jest zupełnie odkryty! Żadnych osłon z plexi! 10 chłodnic.

A to jest szokujące... Te pałeczki do włączania migaczy, wycieraczek itp. przy kierownicy są wykonane z magnezu. Kosztują... tak na polskie piniendze... 30.000 złotych... Trzydzieści tysięcy złotych... za sztukę

Kwas solny, roztwór nasycony kwasku cytrynowego i wody, pasta do polerowania metali szlachetnych... Po trzech godzinach męczarni... MAM!

Przepiękna miedziana osłona na doniczkę z porcelanowymi uchwytami :)))

Wczoraj widziałam podobną na allegro, dziś kupiłam taką za grosze na targu starociowym :) Czyściłam ją z patyny bardzo długo, wreszcie brat zaczął się śmiac, że zaraz z niej dżina wywołam tym tarciem :P

Wrzos będzie w niej wyglądał przepięknie.
Idę się cieszyc :P

[wiem, wiem... moje wnętrzarskie hobby jest straszliwe, nic jednak na to nie poradzę :P]


u nas we wsi znają
tylko Wiśniowego sada....


Tylko wiśniowe sady?
Toż tam same bidy
W mojej wsi królują
ogrody Semiramidy.

I nie znak to wcale,
że rolnik nie czyta.
napisz, że u Was Eden
i będziemy kwita.

Ps. Idę stąd bo czuję, że zaraz porwę za motykę i zacznę dziabać w doniczkach z tęsknoty za rolą.


Ja po polach tylko snuć się sama lubię
tam ludzi wszystkich gubię
i pod osłoną do roli miłości
oddaję się rzadkim chwilkom samotności...

Ano
wiosenka przyszła i to taka nagła i ciepła.Nował prac ,masz racje Viky.Co teraz rabimy ? kończymy obcinanie drzew jabłon,grusza ,śliwa.Bielimy wapnem drzewa. Zgarniamy resztki liści jesiennych,odkrywamy krzewy ,róze,wszystkie osłony załozone przed przemarznieciem.W domu w doniczkach siejemy do rozsady kwiaty. Roboty mnóstwo.Do miłego.

Ja właśnie czekam na nasionka

A póki co - wklejam to, co wyczytałem:

TYKWA POSPOLITA Lagenaria siceraria (zwana też tykwą afrykańską)

Bliska krewniaczka naszej dyni, hodowana jako roślina płożąca lub pnąca (pnącze) przy płotach, podpórkach, pergolach i altanach.

Wysiew nasion w kwietniu do doniczek lub pod osłony, po dwie albo trzy sztuki w jednym miejscu. Nasiona kiełkują po około dwóch tygodniach, od połowy maja przesadzamy do gruntu. Wymaga żyznej i kwaśnej gleby oraz słonecznego, osłoniętego przed wiatrem stanowiska. Sadzimy co 70 – 100 cm. Uprawiać najlepiej przy podporach, w odkrytym gruncie lub w tunelu foliowym.

Po wsadzeniu w glebę roślina rośnie błyskawicznie i w ciągu 3 tygodni krzew ma już 2 metry i kwiaty owocowe. Tworzy białawe lub żółtawe, gruszkowate, butelkowate lub cylindryczne owoce o zdrewniałej okrywie i gąbczastym miąższu. Owoce zbieramy przed pierwszym mrozem.

Jakby ktoś był zainteresowany i miał kawałek ogródka - mogę podesłać kilka nasionek do samodzielnej hodowli

Uprawiam na działce pomidory bez osłon i sam przygotowuje sadzonki.Istnieje tylko jeden problem, gdzie przetrzymywać pomidory po przepikowaniu ich do doniczek.Chyba rozstawie niski tunelik w którym będę przetrzymywał pomidory w dzień,aby zapewnić im odpowiednie oświetlenie a na noc przenosił do altany.Pomidory wysiałem 28 marca.a oto ich zdjęcie.na gwałt wymagają rozsadzenia zaraz po świętach.

Kwiatki w hydroponice muszą być od sadzonki prowadzone w hydroponice, muszą w niej urosnąć. Keramzyt nie jest może drogi (polski), ale donice muszą też być specjalne (tzn osłona z plastykową wkładką i miejscem na miernik).
Dlatego taki kwiatek jest droższy i raczej dla wybranych klientów.

doniczka smakowita. Kurcze, boje się troche decou na donicach. Widzialam kiedys koszmarnie "zbabelkowaną" od wilgoci. Czytałam o tym sporo, jak je zabezpieczac, ze najlepiej stosowac jako osłonę na własciwą doniczkę, no ale na podstawce tez się woda zbiera? Chyba, że kaktus posadzić??

Ciekawi mnie czy tulipany które wykiełkują jeszcze jesienią przetrwają zimę Na balkonie w ub. roku wykiełkowały mi jesienią krokusy i padły. Może jest na to jakiś sposób?


Pojawiające się jesienią kiełki wiosennych roślin cebulowych to naturalne zjawisko, ich liście nie przemarzają tak łatwo, cebule też nie. Ich okres spoczynku przypada na lato i jak jest ciepła jesień czy zima to one sobie wolniutko rosną, choć na pierwszy rzut oka tego nie widać:) Jednak utrzymanie ich na balkonie w doniczkach bywa trudne - można donice opatulić jutą, agrowłókniną, najlepiej włożyć potem donice do takich styropianowych osłon np z drukarki, komputera czy innego sprzętu. Trzeba to też postawić w takim miejscu by nie padały na nie bezpośrednio promienie słoneczne, duże wahania temperatur (noc/dzień) też bez problemu mogą rośliny załatwić. W ogrodzie to nas raczej nie spotka, bo ziemia nie nagrzewa się tak szybko jak ta w donicy. Kiedy przyjdą silniejsze mrozy, to proponowałabym doniczki z cebulkami wnieść do nieogrzewanej, ciemnej piwnicy. Blokowe jednak są zazwyczaj za ciepłe.
Rośliny mają wielką siłę przetrwania, zeszłej jesieni zapomniałam o sadzonce powojnika która na balkonie przetrwała całą zimę bez podlewania i okrywania. Posadzony był bidulek w plastikowej butelce po wodzie mineralnej

ps zastanów się nad jednym, co tak naprawdę oczekujesz od roslin, które posadzisz, z tych wymienionych w tym temacie, miałem lub mam wszystkie praktycznie i przyznam, że najbardziej cenie te, które również w zimę dają mi osłonę pasieki, czyli różne żywopłoty np ligustr, testuje sadzonki buka w nasadzeniu różnież jako żywopłot, są to rośliny, które przy odpowiednim cięciu można uzyskać ładną osłonę pasieki przez cały rok, natomiast różne powojniki, dzikie wina, one są ok na szybko, ale później się okazuje, że po pierwszym przymrozku robi się goło, tak samo długo wiosną trzeba czekać aby pojawiły się młode pędy, a co za tym idzie jakaś osłona, ja powiem więcej coraz więcej sadzę thuj, w zimę są zielone i też szybko rosną, dobry gatunek to brabant, co do samego rosniecią wszystkich roślin to wiedz jedno, te rośliny rosną szybko jak jest dobra gleba i systematycznie podlewasz, plus ewentualnie obornik sąsiada

ps mam jeszcze jedną radę, mniej ekologiczną ale dość szybka, popatrz w ogrodniczych sklepach mają takie siatki, często można je zobaczyć nad głową aby słońce nie wypalało roślin w doniczkach, pomyśl może taka siatka załatwi sprawę od zaraz, a nasadzenie swoją drogą, siatki są czarne lub zielone więc zielona by się nadała

dzisiaj przespacerowalem sie po osiedlu i nie widzialem miejsca pod boisko do badmintona ani 9x9 do kosza

pozostaja tylko boule czy kregle np w miejscu doniczek na ulicach albo tablica do rzutek gdzies przy plocie + oslona, mozna tez postawic stol do bilarda np w miejscu gdzie na parkingu stoja puste parasole lolo z odpowiednim ogrodzeniem oczywiscie

a w miejscu duzej okraglej piaskownicy mozna zrobic mala wioske indianska - kiedys za czasow mlodego wodza "sokola tomskiego" tego typu zabawy byly na porzadku dziennym..... mala wioske juz mamy trzeba tylko zrobic indianska i bedzie git

pyciar, ale osłona od długiego kita nawet jeżeli będzie pasować, to może winietować na szerokim końcu -> do krótkiego kita jest tulipan, do długiego natomiast "doniczka"

możesz dokupić taki tulipanik który się mocuje na gwincie filtra
o taki -> http://www.allegro.pl/ite...lipan_49mm.html

dłużej się go zakłada i ściąga, ale spełnia swoje zadanie

Kurzyślad (Anagallis monelli)
synonimy:Anagallis grandiflora, Anagallis collina, Anagalis linifolia



roślina jednoroczna

okres kwitnienia: czerwiec - wrzesień

wysokość rośliny: do 20 cm, szerokość 25 - 30 cm

stanowisko: słoneczne, półcień; rośnie na każdej glebie ogrodowej

mrozoodporność: brak

zastosowanie: obwódki, niskie rabaty, skalniaki, w zwisających doniczkach.

rozmnażanie: wysiew nasion pod koniec marca początek kwietnia pod osłonami. Wymaga pikowania. Do gruntu po 15 maja

U nas na cmentarzu przy śmietniku, zawsze jest pełno wyrzuconych chryzantem w donicach. Co roku trochę brałam, wsadzałam i .....albo zmarzły, albo zakwitały dopiero w grudniu.W zeszłym roku jeszcze na początku grudnia - było ciepło - wsadziłam tak około sześć wziętych doniczek. Wszystkie się przyjęły i rosną, mają pąki - ciekawe kiedy i jak zakwitną, bo nawet nie pamiętam kolorów. Właściwie, to powinno się taką kępkę przełożyć do doniczki i postawić np. w szklarni, aby szybciej zakwitły-jeżeli chce się mieć na 1 listopada. Tak chyba robią ogrodnicy, ale pod osłonami, w gruncie prawdziwe -szlachetne chryzantemy nie przetrzymają przymrozków.

Ja mam oczko wyłożone folią.
Rośliny sadzę w koszach przeznaczonych do oczek wodnych.
Uprzednio wykładam taką donicę workiem jutowym.
Następnie sadzę roślinę i obciążam donicę kamieniami.
Lilie wodne i pałkę mam posadzoną w kadzi do robienia zaprawy murarskiej.
Nigdy nie odważyłabym się posadzić roślin bez osłony.
Kosaćce są bardzo ekspansywne i już widzę jak w ciągu sezonu poszły by sobie.W dużych stawach można sobie pozwolić na taką metodę,
ale w małym oczku wodnym nie.

Na poczatek zafunduj roslinie porządny prysznic letnią wodą. Powtarzaj go co drugi dzień (osłoń doniczke folią). W ten sposób pozbedziesz sie dorosłych osobników, po tygodniu zastosuj magusa.
Jesli masz mozliwość wystaw roślinę na zewnątrz (półcień), tam w walce pomogą Ci owady, a roslinka będzie się czuła znacznie lepiej.

Drewniane osłony na donice widziałem - gdzie jest donica gliniana a dla dekoracji na zewnątrz jest uzyte drewno.- Ale samych drewnianych donic? Chyba jeszcze nie widziałem.
Drewno to materiał, który w kontakcie z wodą staje się coraz bardziej miękki, który potrafi gnić -wiec nie polecam takich prób.
Za dużo kombinujemy przed kompem zamiast zabrać sie za konkrety;)

od paru dni pada deszcze dosc czesto i obficie czy to moze spowodowac przelanie moich outdoorow drzewka nie maja zadnej oslony przed deszczem doniczki postawilem na podwyzszeniu aby woda mogla z niej latwo splywac czy to wystarczy ziemia jest caly czas bardzo wilgotna czy to moze spowodowac pozniej gnicie korzeni lub jakiegos grzyba czy mam jakos oslonic drzewka przed deszczem??

Szefie, osobiście ukorzeniłam wszystkie odcięte odrosty. Zupełnie zielone. Eksperymentalnie:) jutro wrzucę fotkę jak wyglądają Te zupełnie ziolone pyrtki z trzema parami liści włożyłam do małej doniczki z bardzo przepuszczalną glebą, ok70% piasku i włożyłam doniczkę do butelki po wodzie mineralnej( przecięta na pół) podlewałam przez otwór z góry poprzez zraszanie.
Wszystkie się ukorzeniły. Niestety nie pamiętam ile czasu, ale ok 1-2 miesiące.
Obecnie jak sadzonki zmężniały ściągnęłam osłonę z butelki.
Pozdrawiam
Aga

Witam . Do zimy jeszcze troche ale juz teraz sie martwie o moje roslinki, które stoją na balkonie 9 piętra. I wymyśliłem coś takiego, że zbuduje skrzynie ze styropianu włoże tam korę postawię donice i zakryje te donice ponownie korą a górne części roślin chce zabezpieczę osloną zbudowaną z białej foli , co wy na to ? A drugie pytanie czy w takiej a'la szklarence przesyją siewki z maja tego roku, mają średnio po ok. 10-15 cm wysokości i są w plastikowych doniczkach ? Pozdrawiam

jutro zamieszcze zdjecie mojej szklarenki....

co do wiaza to co mam robic skoro on puszcza mlode listki???

po drugie modrzewnik podobno nie przetrzyma silnych mrozow dlatego pytalam o jakies ogrzewanie zklarenki co by sie nadalo bo w koncu szkalrnie sa tez ogrzewane przykladowo ludzie uprawiaja pomidory w ziemi wiec roslinki bez ogrzewania by padly...stad moje pytania o ogrzewanie szklarenki..prosze doradzcie mi cos bo jestem w kropce ..bo wiaz zamiast zrzucac liscie to mi wypuszcza nowe a modrzewnik z tego co slyszalam nie przetrzya niskich temp..i obawiam sie szklarenka typu jedynie oslona od wiatru nie wystarczy...mozna jakos ogrzac szklarenke a jak tak to czym?? albo co moge zrobic??

I pytanie bo bede przysypywac doniczki lepiej torfem czy trocinami?? i jak potem podlewac drzewka przysypane jak kontrolowac wilgotnosc?? prosze pomzcie mi bo to pierwsze imowanie moich drzewek a chcialabym zeby przetrwaly

to zdjecia wiaza pokazujaca jego listki i szklarnie ( marna jakosc bo spieszylam sie do pracy ale cos widac)

Ja wełnowce najpierw usuwam nieco sztywniejszym pędzelkiem, a potem opryskuję. Do doniczki równolegle daję tabletki Bayera na czerwce (inne, np. "Tarcznik"- są do bani). Do oprysku dobrze dodać np. płynu do naczyń (ja daję ekologiczny Frosch żeby środek chemiczny był równomiernie rozprowadzony po opryskiwanej powierzchni i trzymał sie jej, a nie zlewał w kroplę na środku liścia (zmniejszenie napięcia powierzchniowego). Poza tym wełna jest osłoną dla siedzącej pod nią mszycy, a mydło ją rozpuszcza i pozwala pestycydowi dotrzeć do celu. Jak napisała Beata- oprysk trzeba powtarzać no i dobrze jest zapewnić roślinie jak najlepsze warunki, wtedy paskudy jej nie zaszkodzą.

1
Nie masz koleżanki z ogródkiem by ci zadołowała doniczkę z rośliną?

Jeśli nie masz to spróbuj tak: posadź do doniczki ceramicznej. Tą doniczkę "posadź" do znacznie większej. Wszystko wstaw do kartonu. Uszczelnij papierem. Na to nałóż platikową flaszkę taką trochę większą od właściwej doniczki. Będzie robiła za okno szklarniowe bo roślina nie gubi liści na zimę więc musi mieć widno i jednocześnie będzie osłoną. Od czasu do czasu butlę zdejmiesz i leciusieńko podlejesz by roślina nie padła z braku wody. Ziemia w którą będziesz wsadzać roślinę musi być bardzo przewiewna.

Mam wrażenie, że tak zabezpieczona przetrwa normalną zimę.

Ale ty masz chyba garaż nie jest on z oknem czasami.

A propos cienia i temperatury - Litewska 10-12 znajduje się pomiędzy Litewską 6-8 a 14-16, więc jest przez te dwie wspólnoty dogrzewana, czy nie powinniśmy domagać się zwrotu części kosztów za ogrzewanie?

Zazwyczaj cieplo ucieka do gory wiec nie rozumiem o jakim dogrzewaniu mowa.
No chyba ze oslona przed wiatrem i deszczem coby doniczki z parapetow nie spadaly
Jesli podlega to pod jakis paragraf i mozesz mnie jakos do placenia zmobilizowac (np jesli sie nie doloze to zburzysz swoj blok coby nas nie dogrzewac) to mozemy sie jakos dogadac

Gdzieś czytałam że przez jakiś czas lepiej bambusy trzymać w donicach, dopiero po ok 2 latach przesadzać. Chodzi mi głownie o dekoracje tarasu, którą będzie można za jakies 2 lata wsadzić do ziemi... ponieważ jeszcze ziemi nie mam


Może chodziło o bambusy wyhodowane z nasion?

OK. A co z zimowaniem. Musiałabyś pokombinować co zrobić żeby donica nie przemarzła jak przyjdzie ostrzejszy mróz. Jeśli masz nieocieplony budynek to możesz ocieplić donicę z 3 stron i tak ustawić żeby budynek ją grzał co wystarczy żeby nie przemarzła na wylot. Najlepiej wstawić gdzieś gdzie jest plus kilka stopni lub zadołować w ziemi.

Ja zostawiłem P. bissetii (pojemnik 10L) na balkonie bez żadnej osłony tej zimy ale na razie trudno mi coś powiedzieć o jego stanie. Na pewno stracił wszystkie liście. A z resztą zima była słaba tylko wichura mu wykończyła liście

Zima na całego
Pytanie do wszystkich ,którzy nabyli na Allegro sadzonki Phyllostachysa vivaxa "Aureocaulis" ( od Cleome ).
Jak zamierzacie przezimować te sadzonki
No pochwalcie się-śledziłem kto kupował
Ja osobiscie obawiam się wystawić je na mróz i są w pomieszczeniu przy oknie w temp ok.5-10*C. Wolałbym wstawić je do tunelu ,ale nie posiadam Druga możliwość ,to w trakcie najbliższego ocieplenia wstawię je do ogrodu,do innych bambusów w doniczkach ,trochę zakopcuję i osłonię agrowłókniną od wiatrów

Czy mozna posadzić bambusa do donicy. Mam duży taras.Może wiecie jaki?????


Jak najbardziej mozna i praktycznie kazdy gatunek daloby sie uprawiac.
Na zaciszny, cienisty taras polecilbym np Fargesie murieale Jumbo
Sztandarowymi do uprawy w pojemnikach z nieco wyzszych bambusow sa Psuedosasa japonica lub Phyllostachys aurea.
Jesli nie znajdziesz innych mozliwosci to mam jeszcze z powyzszych pare pieknych sadzonek( 2-4m wysokosci) w 20 litrowych pojemnikach - nawet jesli nie jestes z moich okolic to mam praktyke w wysylaniu ich w Polske .
Na tarasie musialasby zadbac o oslone korzeni - sa takie specjalne donice wylozone styropianem.
z pozdrowieniami i usmiechami
_hehehe

siedziac dzis na dzialce znowu zauwazylem nowosci z gleby PHYLLOSTACHYS AUREA puscil 7 nowych pedow pionowych 3 z nich juz maja okolo 180cm reszta po 15 cm FARGESIA NITIDA narazie 4 pedy pionowe po okolo 60cm pod ziemie nie zagladam nawet bo mnie nornice dobily jak zajrzalem narazie je tepie (a mial ladne pedy podziemne ale coz moze za rok sie zdziwie) najbardziej mnie zaskoczyly jak na razie PHYLLOSTACHYS AUREOSULCATA -SPECTABILIS- ze wzgledu na dlugosc i ilosc klaczy podziemnych i PHYLLOSTACHYS PARVIFOLIA ze wzgledu na jego zachlannosc terenu - posadzone tego roku a juz buszuja mi po dzialce parvifolia puscila grube pedy w roznych kierunkach jedne sa czerwone i wypelzly spod ziemi okolo 20 cm od rosliny maciezystej i wygladaja mi jakby nadal gdzies chcialy pelznac a z innych w bialej oslonie porosly w gore galazki (pedy) sa tez jeszcze 2 ktore namiezylem pod ziemia i gdzies sobie pelzna

PHYLLOSTACHYS PARVIFOLIA


Mam jeszcze pytanie czy te czerwone pedy mozna przez dno doniczki juz probowac rozmnazac (ukorzeniac) czy poczekac na wiosne- poprosze o sprawdzone i dobre metody z gory THX !

Witam. Jednak nie posłuchałem i nie dałem bambusika na kletke był ok do czasu kiedy nastały pierwsze powazne dłuzsze mrozy , wtedy zaczeły sie zwijac liscie gdy była odwilż to podlewałem,zraszałem , był osłoniety bezbarwna folia rozwinietą na tyczkach osadzonych na duzym plastykowym pojemniku w którym zimował bambus. Dojście swiezego powietrza było poprzez czesciowe odsłoniecie "sufitu"tej całej budowli, w srodku wsypałem paczke trocin ze sklepu zoologicznego dla dodatkowej izolacji.Nie mniej jednak nie prztrwał ani jeden liść. końcówki gałązek także raczej są przemarznięte. Nieco niżej jednak widze że są żywe pąki na międzywęźlach wiec coś jeszcze chyba z niego bedzie. Młode pedy które zaczęły wyrastać późną jesienią (2-3cm)wszystkie zgniły, tylko jeden został żywy. Proszę o jakąś podpowieź czego moge sie spodziewać kiedy przyjdzie wiosna ?
Czy zaczna wyrastać nowe lozy i będą wieksze niśz te co miałem czy raczej po takiej zimie nie za wiele sie pojawi? teraz juz doniczka jest wyjęta i nie ma zadnej osłony od kilku dni.

nie znam tej rośliny. Do wskazówek dotyczacych podlewania trzeba podchodzic zawsze sceptycznie i obserwować kwiaty, bez tego nie będą nas cieszyc swoim wygladem. Częstotliwość podlewania zalezy przede wszystlim od jej wymagań i od:
1. wielkości rosliny i doniczki
2. tego czy jest w dodatkowej osłonie i z jakiego materiału jest donica (ceraminczna, plastik, cynowa itp), rosliny w dodatkowej osłonie wymagaja zawsze mniej podlewania niz te bez,
3. temperatury otoczenia, wilgotności powietrza, nasłonecznienia
4. tego, czy roslina stoi w mniej lub bardziej przewiewnym pomieszczeniu (są rosliny, które lubią kapiele powietrzne).
Czekac cierpliwie, po jakims czasie usunąc delikatnie zaschłe liscie i nie podlewać dopóki ziemia trochę nie przeschnie. Zawsze powinna nastapić w ziemi wymiana wody i powietrza. NIe jest to roślina bagienna, więc nie powinna stac cały czas w wodzie. Byc moze, ze trzeba podlewac tylko do podstawka, ale zawsze po pobraniu wody przez roslinę, usunać jej nadmiar. Ujęłabym trochę górnej warstwy ziemi - minimalnie.Wydaje mi się też, że doniczka jest za duża, ale teraz gdy choruje kolejne przesadzenie mogłoby jeszcze zaszkodzic. Zyczę cierpliwości. Moze się uda, a moze ktos udzieli Pani lepszych wskazówek. Pozdrawiam

Co do proponowanego przez MiSiA patentu z 'doniczką', to niegłupi pomysł, pytanie tylko czy to zamiast osłony termicznej czy jako jej uzupełnienie?
Element estetyczny

A możę wystarczy zrobić osłonę z drutu na doniczkę. Może byc coś w stylu takiej osłony na klosz lampy tylko z mniejszymi prześwitami żeby ptaki nie wchodziły

Czyli wszystko jasne
Większość popularnych odmian fuksji nie lubi (czy wręcz nie znosi) słońca. Jeśli nie jesteś pewna, jaką masz odmianę i jakie są jej wymagania, możesz się zastosować do prostej zasady: im większy i pełniejszy kwiat, tym bardziej roślina wymaga cienistego stanowiska. Pełne słońce tak naprawdę lubią tylko odmiany tryphilla (o długich i wąskich kwiatach). Czyli zrobiłaś bardzo dobrze, przestawiając rośliny do cienia
Co do podlewania - fuksja lubi wilgoć, ale nie znosi być zalana. Tego też musisz pilnować, bo mocno przelaną fuksję trudno uratować, trudniej, niż trochę przesuszoną w każdym razie. Jeśli masz wrażenie, że deszcze podlewają rośliny zbyt mocno - osłoń czymś trochę doniczki dopóki krzaczki nie podrosną i same sobą nie zasłonią pojemnika.
No i nawożenie. Fuksje są bardzo żarłoczne Trzeba je nawozić od momentu, kiedy wiosną zaczynają się budzić, aż do momentu, kiedy przestają pojawiać się nowe pąki i liście. Najpierw, do chwili, kiedy pojawiają się pąki kwiatowe, nawozimy częściej, później rzadziej - raz w tygodniu. Jest specjalny nawóz do fuksji - muszę powiedzieć, że sprawdza się lepiej, niż "ogólne" nawozy do roślin kwitnących. Ten, którego ja używam, i który został mi polecony przez hodowcę, ma w swoim składzie 20% związków azotu, 20% związków fosforu i 20% związków potasu - nawóz, którego używam do większości innych roślin zawiera tych związków odpowiednio 5, 5 i 6%.
A tak na koniec mała refleksja. Fuksje kupowane w centrach ogrodniczych bardzo często są w bardzo złej kondycji - i zauważyłam to tak w Polsce, jak i w Belgii. Kupując taką roślinę trzeba się liczyć z tym, że kilka tygodni zajmie doprowadzenie jej do przyzwoitej formy No, ale taka roślinka potrafi się później odwdzięczyć, oj, potrafi

Siergiej

"Przybyły posiłki!" Zakrzyknął kwatermistrz jego królewskiej mości, gdy na pole bitwy przybył tabor z żywnością. Na sytuację przekładało się to tak, że dostali wsparcie pod postacią jednego nieźle uzbrojonego Solo, który jak dla Siergieja wyglądał na byłego wojskowego, a przeciwnik dostał coś dużego kalibru.

Ponoć im większa spluwa tym mniejsze... ego. Tak po prawdzie to nie było sensu się nad tym zastanawiać. Nadszedł czas działać! W dwu krokach dopadł barierki i się wybił. Przesadził niską przeszkodę bez najmniejszego kłopotu a potem upomniała się o niego grawitacja. Tylko ktoś o nadludzkiej wręcz zwinności mógłby obrócić się w takim locie o 180 stopni i wylądować, przyginając jedynie lekko nogi w kolanach. Ale Rosjanin był najwyraźniej nieludzko zwinny.

Gdy tylko jego stopy dotknęły ziemi zaczął strzelać. Pierwszą kulę w drodze odruchu bezwarunkowego posłał w stronę ochroniarza znajdującego się najbliżej, kolejną miał zamiar przeznaczyć dla niemilca z wielką lufą.

Szok był spory, ale zdaje się że nagłe zwiększenie odległości od panny Trawińskiej miało pewne znaczenie praktyczne. Mianowicie, przeciwnicy nie bojąc się już trafienia jej, sypnęli w Siergieja znacząco większą dawką ołowiu. Litość okazana najbliżej stojącemu ochroniarzowi naprawdę go poruszyła, rzucając go na kolana, trzymającego się oburącz za dziurę w klatce piersiowej. A potem poczuł jak mięśnie pracują same, gdy Veles rzucał go pod ścianę, za wielką donicę z palemką, która wcześniej umknęła niezauważona; mimo zabójczego refleksu pasożyta, poczuł kulę trafiającą w nogę, a sekundę później posypały się nań skrawki liści.

Nie zaklął bo nie było czasu. Miał szczęście, że Veles go odciągnął. Rana nie bolała, choć w obecnym stanie ty było naturalne. Wciąż kryjąc się za donicą na sekundę przymknął oczy i skoncentrował się na doznaniach płynących z uszu. Nietoperzem raczej nie był, ale coś niecoś mu z tego przyszło. Wychylił się tylko na ułamek sekundy, po to by ulitować się w swej wielkiej łasce nad ochroniarzem, którego broń odłupywała kawałki ścian, bo jeśli ten nie zaprzestanie swojego procederu to skromną osłonę donicy można by uznać za żadną osłonę.

1
HERBi
piękne kwiatki czy możesz coś więcej o nich napisać to znaczy kiedy je posadzic
ja jestem zielona
głównia nr 1 i nr 3


Witam,
nr 1 czyli hortensję najlepiej kupować w doniczce już kwitnącą. Ja swoją kupowałem jako białą a jak wyszło widać Sadzić raczej nie później niż we wrześniu. Dokładnie obsypać na zimę grubą warstwą kory wokół systemu korzeniowego. Górę krzewu ostrożnie (aby nie połamać gałązek) obwiązuję 2-3 krotnie grubą zimową włókniną. 2 warstwy daję przy temp. jaka jest ostatnio czyli blisko zera, a trzecią warstwę włókniny dodaję jak przychodzi mróz poniżej -10st w nocy.
Wiosną odczekuje aż roślina wznowi wegetację i tak zwykle na początku kwietnia zdejmuję tę osłonę. Przycinam lekko na kilka cm zwykle czubki pędów które przemarzły. Nie można wiosną przycinać całych pędów bo są tam pąki kwiatowe z zeszłego roku. Usuwam też grubą warstwę kory a na jej miejsce daje świeżą cienką. Bywa że już w maju temp. jest w okolicach 30 st. a wtedy należy ją dobrze podlewać (2-3 konewki 10 litrowe w tygodniu). Latem tak jak wspomniałem idzie jedna konewka codziennie. Oczywiście w upalne dni. W sierpniu bez względu na pogodę musi ona też być podlewana bo tworzą się pąki kwaitowe na następny rok. Zasilam co 2 tygodnie kilka łyżeczek dostępnymi w handlu nawozami dla horetnsji.
I to chyba wszystko. Jak widać krzew wymaga opieki ale nie na darmo posadziłem go przy wejściu na działkę

Trytoma pochodzi z Afryki Płd. i dlatego tę ciepłolubną bylinę należy sadzić późną wiosną a na zimę szczególnie okrywać. Okrywamy tylko bryłę korzeniową. Związuję liście sznurkiem a wokół korzeni wsypuję grubą warstwę suchych liści. Lepiej jest użyć drobno pociętych gałązek iglastych ale warstwa musi być gruba i przykryta np. grubszymi patykami aby wiatr jej nie rozwiał. Tu problem polega na posadzeniu trytomy w przepuszczalnej ziemi i zabezpieczeniu korzeni przed zgniciem zimą lub na przedwiośniu. Latem natomiast roslina potrzebuje dobrego podlewania i lekkiego zasilania. Stosuję kompost, azofoskę (kilka łyżeczek w sezonie i/lub gnojówkę z pokrzywy.

Pozdrawiam serdecznie

Od czego by tu zacząć..... no więc.... tak się nie zaczyna zdania, ale co tam..... zaczęłam dzisiaj nowy sezon

2 0 0 8 ROK

Byłam na działce, trochę krótko, ale trzeba zastałe mięśnie i kości powoli przygotować. Trochę pousuwałam uschniętych łętów, trochę pozgarniałam liści,ale to raptem chyba 1/50 pracy.
Najważniejsze, że na razie gnatki jeszcze są, nawet specjalnie nie bolą - ciekawe jak będzie jutro :roll:
W zasadzie można powiedzieć, że wszystko budzi się szybko - aż za szybko. Muszę przygotować jakieś osłony na hortensję, azalię i rododendrona, gdyby przyszły przymrozki.
Oczywiście coś też pstryknęłam. Nie ma u mnie dużo wczesnych kwiatków, poza krokusikami, cebulicą. Ale już niedługo będą szafirki, tulipany, forsycja.Dzisiaj też było duuużo słoneczka, więc krokusy się rozwinęły na miarę swoich możliwości. Pokażę je jeszcze raz w pełnym rozkwicie:







Widok z drogi nawet nie jest tak tragiczny, jak od środka .... :roll: :lol:



Gdy przyszłam na działkę zobaczyłam kotka, pilnującego schowane doniczki :


Edward-ceramik napisał o nowych pomysłach.
Mnie brakuje ciekawych osłon czy doniczek na gwiazdę betlejemską.
Kwiaty cudne, ale jak zapytasz o doniczkę to już gorzej.

Aha, dobrze wiedzieć :P A na temat hodowli ktoś coś wie??


Duze lub sredniej wielkosci akwarium z gleba/piachem z miejsca wystepowania trzyszczy, najlepiej bez zadnych zielsk (albo uschna, albo zgnija, trzyszczowi to do szczescia nie jest potrzebne), warstwa piachu na pare centymetrow, moze w jakims narozniku ciut wiecej i z jakims kawalkiem kamola czy doniczki (w sumie cokolwiek, te stwory niezle dziury w ziemi kopia i czesto wola wlasnie robic to pod oslona jakiegos wiekszego obiektu, choc niekoniecznie). Najwazniejsza rzecz - wilgotnosc. Pierwszy raz jak probowalem trzymac trzyszcze w domu to nie mialem pojecia, ze takie psammofile sa az tak wrazliwe na brak wody i w ciagu doslownie doby wszystkie zwyczajnie wyciagnely kopyta. Codziennie trzeba zwilzac piach, ale najlepiej w jednym z naroznikow, tak na oko, zeby mokra plama nie rozlazla sie na pol terrarium. Trzyszcze przylaza w to miejsce i zlizuja wilgoc z piachu. Pokarm w sumie dowolny, byle sie ruszal i nie byl zbyt twardy (np. u mnie trzyszcze rzucaly sie na biedronki ale zwykle zostawialy je po pierwszej nieudanej probie chwytu w spokoju, az zobaczylem, jak jedna biedronka zostala dopadnieta z podniesionymi pokrywami - blyskawiczna masakra). Trzyszcze zezra wszystkie owady mniej wiecej do ich wlasnej wielkosci, ktore im wrzucisz (oczywiscie nic, co bedzie lazic po szybach...), ja akurat mialem pod reka hodowle karaluchow z rodzaju Blaberus i mlode larwy byly dostepne w ilosciach dowolnych, larwy maczniakow tez byly szybko wylapywane. Raz mi duza samica C. hybrida powaznie uszkodzila takiego niewyrosnietego samca, wiec niewykluczone, ze jakiegos tam kanibalizmu mozna sie spodziewac. Nigdy nie trzymalem trzyszczy dluzej niz miesiac, glownie z powodu braku czasu czy koniecznosci przeznaczenia akwarium na cos innego; bardziej dla samej frajdy popatrzenia sobie na polowanie niz dla jakichs powazniejszych obserwacji.
pozdrawiam,
Pawel

na zewnatrz z nia, zabezpiecz donice przed mrozem, agrowloknine w razie wiatrow, podczas mrozu dobrze oslon donice i gore agro bedzie git

Rośliny trwałe posadzone w pojemnikach na balkonach i tarasach, chodzi tu głównie o iglaki, które są bardziej wrażliwe na mróz niż te rosnące w ogrodzie, do okrycia ich części naziemnych najlepiej użyć mat słomianych, włókniny lub juty.
Giną one niestety dość często gdy ziemia w donicy czy w skrzyni przemarznie. Najważniejsze jest zatem odpowiednie zabezpieczenie aby mogły należycie przetrwać ten trudny okres.
Pojemniki dla iglaków przeznaczonych na balkony lub tarasy powinny być wykonane z trwałych materiałów, które i tak specjalnie trzeba zabezpieczyć. W tym celu dobrze jest wyłożyć skrzynie od środka styropianem (boki – cieńszym, dno - grubszym). Pamiętajmy aby wykonać otwory odpływowe w styropianie. Dopiero do tak przygotowanego pojemnika można sadzić rośliny.
Do sadzenia pojedynczych roślin najlepiej nadają się donice ceramiczne, z terakoty lub kamionki pokrytej glazurą, a także z siatkobetonu lub plastiku dobrej jakości. Pojemniki takie późna jesienią należy zabezpieczyć i obłożyć materiałem izolacyjnym, np. styropianem, a wolne przestrzenie wypełnić suchymi liśćmi, szmatami lub wiórami. W razie silnych mrozów i wiatrów pojemniki trzeba dosunąć do najbliższej zacisznej ściany, a rośliny osłonić słomianą matą lub grubym papierem, lub jak wyżej włókniną lub jutą.
Trzeba jednak pamiętać, że zabezpieczyć donice można dużo wcześniej, jednak
zbyt wczesne okrywanie części naziemnej nie służy roślinom.
Gdyby nadeszły silne i długotrwałe mrozy, warto dodać jeszcze jedną, grubszą warstwę osłony, a gdy miną - zdjąć ją.
Jeżeli zima jest bezśnieżna i dość sucha, warto co jakiś czas w cieplejsze dni podlewać młode drzewa i krzewy.

Kilka rad z netu, może się przydadzą. Ja podobnie okrywam swoje tujki i żyją

Ja mam zawsze zakrecona doniczke (oslona przeciwsloneczna) - chroni obiektyw przed zaroslami

Ja mam zawsze zakrecona doniczke (oslona przeciwsloneczna) - chroni obiektyw przed zaroslami


Ja też i nigdy nie porysowałem soczewki

Ziemia wygląda na dobrą. Wsadź sadzonkę do doniczki z ziemią. Nad częścią nadziemną zrób osłonę z foli (mini szklarenka) Doniczke umieść w jasnym miejscu ale nie bezpośrednio na słońcu. Powinna się przyjąć.

Return
czy udało Ci się ostatecznie ustalić przyczyny niedomagania Twojej roślinki-kawy ?

Czytaj uważnie. pierwsze cztery linijki mojego poprzedniego tekstu z tego wątku dają jednoznacznie (moim zdaniem) do zrozumienia, że nie moja to kawa. Radząc jak sobie poradzić z problemem, odpowiedziałem na pytanie z innego forum, bo uznałem, że u użytkowników naszego forum problem taki może się pojawić.

To co opisałeś dotyczy także innych roślin doniczkowych.

Dlatego o tym piszę.

Zauważyłam właśnie takie objawy w niektórych moich kwiatach.

Widzisz sama, że przewidywania moje okazały się słuszne.

Opadanie liści,

Zbyt mało wilgoci w powietrzu. Patrz wyżej, gdzie piszę o stosowania jak najszerszych podstawek z wodą pod doniczki plus wysoki drenaż by poprawić wilgotność mikroklimatu w pobliżu roślin, nie zalewając jednocześnie korzeni.

pojawienie się szarawego nalotu na grudkach ziemi w donicy oraz wyraźne pogorszenie się wyglądu.

1. Pleśń - zbyt płytki drenaż w doniczce albo jego brak, nadmierne podlewanie lub ziemia, która przed posadzeniem w niej rośliny nie została należycie przygotowana. Patrz z moich poprzednich tekstów = parowanie ziemi w celu zabicia patogenów grzybowych w tym pleśniowych. Zastosuj Previcur 607 SL zgodnie z zasadami opisanymi w załączonej do tego ŚOR ulotce lub na opakowaniu. Trzy - cztery podlewania tym ŚOR powinno pomóc.
2. Jeśli natomiast nalot ma barwę szarawo brązową i tylko na grudkach ziemi znajdujących się w pobliżu brzegów doniczki to odsyłam do mojego opracowania o uprawie sałaty w części dot. uprawy pod osłonami - patrz krystalizowanie się soli nawozowych i kierunek migrowania nawozów w pojemnikach - niegroźne choć mało estetyczne.

W dolnych partiach delikatne pajęczyny.

Niestety często właśnie zimą gdy mamy w pokojach zbyt suche powietrze nasze roślinki atakują przędziorki.
Stosuję od późnej jesieni: http://www.bayercropscience.pl/strony/1/i/71.php
Skuteczne także w zwalczaniu ziemiórek i mączlików.

Myślę,że właśnie taki stan rzeczy został spowodowany nieregularnym podlewaniem.

Mam nadzieję, że już tak nie myślisz, bo jak widzisz spektrum problemu dość szerokie i przyczyny nie identyczne.

p.s. Admin pisał na stronie o uprawie bananów w doniczce czym mnie zaskoczył ogromnie Może ktoś już tego próbował ?


Pragmatycznie. Dla mnie banany są zbyt tanie w sklepach, bym poświęcał im czas i miejsce na uprawę domową.

Serdecznie

Cześć.
Zrobiłem dzisiaj mały test na celność , przy użyciu D54 z Hawke Pro-Stalk
Ta luneta Hawke jest na D54 od samego początku.
Wystrzeliła , dokładnie nie wiem , na pewno ponad 2 tys. Strzałów z D54.
Wiem nie jest to dużo , ale ona naprawdę żyje .
Od samego początku D54 jest amortyzowane w środku , a luneta na zewnątrz.
Często zmieniałem montaże , można powiedzieć że wydziwiałem .
Ale ja to koledzy lubię.

Temat ten zrobiłem tylko dla tego że ta guma zawsze wraca na swoje miejsce.
Znalazła u mnie zastosowanie , i nie mam zamiaru ani podstaw z niej zrezygnować.

Dopiero dzisiaj założyłem nowy typ montażu na szynę , która wczoraj {niedziela}była prze zemnie anodowana , czy oksydowana , coś w tym stylu.
Zajęło mi to sporo czasu żeby go wyosiować .Na dodatek czyściłem teren z badyli.
Jednym słowem od rana do wieczora i na dodatek strzelałem na koniec przy sztucznym świetle. Myślę że warto było napracować się , po to żebyście koledzy nie czekali tak długo na
ten test . Nie chce żebyście mówili że troluje , czy Was okłamuje . Przepraszam że dopiero teraz jest ten test , ale naprawdę nie mogłem wcześniej tego zrobić.

Na początku pokarze z czego będę strzelał. Jest to D54 i Luneta Hawke.



Na drugim zdjęciu jest pokazana guma w mechanizmie D54.



Proszę nie śmiejcie się ale do testu wykorzystałem , plastikową doniczkę , 2 ręczniki , stary mały stolik , i piankę pod kolana. Nie zbyt było wygodnie , ale co tam dobrze ze deszcz nie padał. Trochę wiało , chodź było trochę osłony .



N dystansie 16 m strzelałem , do tarcz w formacie A4.
Wyszło jeden strzał do jednej małej tarczy.
Pokazuje na tle miary żeby każdy mógł sobie porównać.



Na następnym zdjęciu jest elekt mojego strzelania , na dystansie 16 m na wolnym powietrzu.
Wymiary podane są w mm.


I tak sobie strzelałem , aż zrobiło się ciemno na dworze .
Pomyślałem co tam , po ciemku strzelać też trzeba .
Lampa też znalazła się.
Rozpocząłem strzelanie na 32 m.



Na ostatnim zdjęciu jest wynik mojego strzelania.
Może nie jest to rewelacja , ale tak strzelam.


Na koniec chcę tylko powiedzieć że strzelcem wyborowym nie jestem , i nie mam zamiaru
tłumaczyć się z wyniku , że był wiat. To prawda wiało ale w cale nie mocno.
Efekt jest taki , jaki widać na zdjęciu .
Mogę tylko powiedzieć że guma jest naprawdę super , tylko strzelec mógł być lepszy.
Dziękuję i pozdrawiam Was koledzy.Tadek

1
Witam !

Czy stanowisko, w którym zostały posadzone rośliny nie było zalewane podczas zimy i wiosennych roztopów ??? To mogłoby wytłumaczyć duży odsetek cebul porażonych przez mokrą zgniliznę...
Brak wschodów może również się wiązać z silnym porażeniem roślin przez choroby wirusowe lub żerowaniem pomiędzy łuskami szkodników. Czy nie ma Pan w ogrodzie kłopotów z pędrakami, drutowcami, turkuciem podjadkiem lub innymi owadami wyrządzającymi szkody wśród roślin ozdobnych i uprawnych ??? Możliwe, że to one zniszczyły wyrastające młode pędy...
W tym przypadku wolę nie spekulować co do przyczyn takiego stanu rzeczy - jutro popytam jeszcze specjalistów ochrony roślin z UR Kraków i postaram się dać możliwie szybką odpowiedź. Do tego czasu bardzo proszę umieścić cebule w zacienionym miejscu w skrzynkach i lekko je okryć, tak by ich korzenie nie wysychały.
Pozdrawiam !!!


Odpowiadam... na pytania .
Stanowisko mało ,że nie było zalewane wodą czy opadami ale jeszcze od czasu posadzenia za radą koleżanki z Forum ogrodniczego nałożyłem nad nimi osłonę z folii przed zbyt intensywnymi opadami jesiennymi ( zdjąłem ją po pierwszych przymrozkach ), natomiast po okryciu po przymrozkach warstwą igliwia i trocin niemal natychmiast grządka była przykryta warstwa śniegu , który leżał niemal do wiosny. Kiedy nadszedł kwiecien i ocieplenie , usunąłem warstwę kilku cm śniegu wraz z okrywą zimową. Może w zwiazku z powyższym miały za mało wilgoci chociaż opaday deszczów w kwietniu i maju były u nas dość intensywne w tym roku.
Owadów praktycznie nie mam żadnych z uwagi na intensywną eksploatację i uprawą tej grządki przed posadzeniem w niej cebul lilii a teraz też nie stwierdziłem w wybieranej ziemi żadnych "podżeraczy" a w wykopanych cebulkach ( poza 3-4 ) nadgniłymi ( absolutnie nie wyżartych ) kiełków.
Jedno co mi daje w chwili obecnej do myślenia to fakt ,że doniczki z cebulkami ( w każdej o średnicy od 15 do 20 cm średnicy była posadzona tylko jedna dość spora cebulka a warstwa ziemia w doniczce po wykopaniu była dość mocno zbita)i doniczki wraz z cebulkami chyba osiadły nieco głębiej o kilka cm ( ok. 20 cm) co może było ew.przyczyną , że kiełki nie wszystkich lilii dały radę się przebić na powierzchnię.
Tak jak napisałem cebulki w chwili obecnej leżą z rozłożonymi na boki bardzo delikatnie korzonkami ( białymi zdrowymi korzonkami ) na kilku cm. warstwie ziemi w taczce i zostały posypane warstwą ziemi jakieś 3-4 cm nad ich stożki wzrostu.
Zastanawiam się tylko czy pozostawić taczkę na zewnątrz czy wstawić ją do szklarni.
Apropos szklarni - to mam ew. pytanie.
Może te cebulki zakopać w szklarni ( zwolniła mi się akurat jedna spora grządka). Pytam dlatego , że na próbę zakopałem na jesieni 5 cebul właśnie w szklarni i wszystkie 5 szykuje się lada moment do kwitnienia. Po za tym , gdyby się te cebule miały jeszcze w tym roku dalej ukorzeniać i ew. jest jeszcze potencjalna szansa ,ze wypuszczą kiełki to klimat w szklarni może je zabezpieczyć przed jesiennymi chłodami i przedłużyć ich wegetacje .
To tylko takie moje przypuszczenie lub gdybanie.
Serdecznie dziękuję za dotychczasowe zainteresowanie tym bardziej ,ze to wszystko ...przez Pana Panie EMILU ... ....bo pod wpływem Pana opisów i cudownych zdjęć orienpetów zainteresowałem się w wieku 60 lat po raz pierwszy liliami...a więc czekam na dalsze sugestie...no i co z nimi dalej począć...
Pozdrawiam serdecznie Antoś
Serdecznie dziękuje

Niniejsza "Instrukcja" jest moją ,wypracowaną na własne potrzeby,ale ponieważ mam pewne osiągnięcia w postaci kwitnienia sukulentów i kaktusów postanowiłam podzielić się z Wami moimi doświadczeniami.

Od IX do końca II - "0" wody.
Przechowuję je w jasnym pomieszczeniu, w temperaturze 5-10o C.Gdy jest za chłodno,pojawiają sie brunatne plamy lub po prostu gniją.
Jeśli nie przesadzam ,a robię to sporadycznie,nie każdej wiosny - pierwsze podlanie odbywa się bardzo ciepłą wodą,nie wrzątkiem ,ale zdecydowanie gorącą.Każde następne podlanie,podlewam bardzo rzadko, wiążę z dodaniem nawozu dla kaktusów ale w 1/4 zalecanej dawki. Prawda jest taka,że kaktusy lepiej przelać niż przenawozić!
Wystawiam od razu na parapet południowo-zachodni przy czym w samo południe ok.2godzin,cieniuję tzn,zarzucam firankę,tiul itp.
Trwa to ok.4-5 dni.Potem już wystawiam na pełne słońce.

W kwietniu wynoszę do ogrodu w.osłoniete miejsce z wystawą południowowo-wschodnią,pozostają tam do połowy a czasem przy bezdeszczowej pogodzie do końca pażdziernika.
Jeśli lato jest deszczowe mam możliwość ich osłony w momencie "ulewy",ustawiam nad nimi ,stary niepotrzebny stół.Kaktusy nie znoszą zalania,przelania ale uwielbiają umiarkowaną wilgotność powietrza ,dlatego ich najpiekniejsze kolce ukazują się we IX i X,kiedy tej wilgoci w powietrzu jest najwięcej,a poranna rosa to dla nich sauna.
Nie ma nic lepszego niż naturalna mgła,a jak pięknie wyglądają właśnie raniutko....
W ogrodzie moje kaktusy stoją na drewnianym podeście,który w upalne dni moczę obficie wodą-leję konewką czy też podczas podlewania -
ogrodu wężem.
Gdy zapowiadane są jakieś "przymrozki", a zdarzyło mi się ze 2 razy /tem.poniżej 5oC/,nakryłam gazetami i pudłami kartonowymi.

Ważnym tematem jest letni okres spoczynku kaktusów,który trwa od połowy VII do początku VIII i jest absolutną koniecznością w ich uprawie.One wtedy nie rosną,należy tylko je zraszać.
PH =6 lub niewielkie odchylenia,bo przy ph=8 zupełnie nie rosną.
Kaktusy lubią rosnąć "w kupie",im ciaśniej tym im lepiej,dlatego najlepiej w pieknej misie posadzić je w małych doniczkach,każdy osobno,by móc w każdej chwili wyjąć je pojedyńczo.

Najczęściej kaktusy atakują wełnowce,które można usunąć w początkowej oczywiściwe fazie,wacikiem nawiniętym np,na wykałaczke i umoczonym w roztworze spirytusu+woda+kilka kropel płynu do mycia naczyń/który zwiększa przyczepność środka do rośliny ale nie ma żadnego znaczenia leczniczego z czym spotkałam się na innym forum/. BYwa i tak jednak,że nie obejdzie się bez chemii .
Bywają też atakowane i przez mszycę korzeniową lub przędziorka.
Jeśli wydają mi się zakurzone,tak bywa,wycinam kołnierz z jakiegoś grubego wora plastikowego,wciskam na donicę,przechylam ją,żeby nie zalać ziemi i leje wodę zmieszana z płynem do naczyń,pozostawiam do wyschnięcia.

To moje "metody" uprawy,ale jeśli innym pomogą ,będzie mi miło.

Co jeszcze czyha na nasze kaktusy?

Do chorób najczęściej występujących na kaktusach należą:

- miękka zgnilizna bakteryjna Erwinia carotovora sp.carotovora- której objawem są tworzące się na pędach szare,szybko ciemniejące plamy.Tkanka w miejscu porażenia jest miękka,a chorobie towarzyszy nieprzyjemny zapach.Najlepszym środkiem chemicznym niestety jest Miedzian 50 WG

- fytoftoroza kaktusa Phytophthora cactorum - u nasady pędu pojawiają się brązowe plamy,które rozszerzają się w kierunku wierzchołka rośliny.Porażone pędy zamierają.

- plamistość pędów Drechslera cactivora- gdy na pędach pojawiają się okrągłe lub owalne suche plamy

-szara pleśń Botrytis cinerea - gdy na pędach pojawiają się gnilne plamy,pokrywające się szarym,pylistym nalotem

W przypadku wystąpienia ostatnich trzech objawów chorobowych należy natychmiast usunąć porażone rośliny oraz zastosować preparaty chemiczne,np.Biosept 33SL,Bravo 500S.C,Topsin M 500 S.C lub Biochikol 020 PC.

Pamietajmy- w hodowli kaktusów należy m.innymi unikać bardzo wysokiej wilgotności powietrza i nadmiernego podlewania.

Kaktusy:

Te rosliny potrafily sie przystosowac do zycia na obszarach o skrajnych warunkach klimatycznych, jak pustynie i stepy. Nauczyly sie zadowalac ta iloscia wody, która nagromadzily podczas krótkich okresów deszczowych i chronic sie przed silna transpiracja. Znakomitym tego przykladem sa sukulenty. Potrafia one magazynowac wode w tzw. tkance wodnej, która znajduje sie w bardzo zgrubialych lisciach lub lodygach. Zuzywaja te zasoby podczas dluzszych okresów suszy.

Do sukulentów naleza równiez kaktusy, które od roslin gruboszowatych róznia sie tworzeniem areoli. Areole sa to wlochate poduszeczki, powstale z przeksztalconych pedów bocznych. Kaktusy maja czesto silne ciernie - przeksztalcone ciernie. Wiekszosc kaktusów rosnie na glebach suchych, przynajmniej okresowo. Tylko niewiele gatunków nalezy do epifitów. Kaktusy uprawia sie nie tylko ze wzgledu na dziwaczne ksztalty, lecz takze na ich ozdobne kwiaty, czasem zadziwiajaco wspaniale. Chcac osiagnac sukcesy w hodowli tych niezwyklych roslin, trzeba stworzyc warunki jakie panuja w ich srodowisku naturalnym. Na ogól kaktusy rozpoczynaja okres wzrostu w marcu i wymagania swietlne rosna stopniowo. Kaktusy czesto rosna w swoich naturalnych srodowiskach na glebach bardzo bogatych w skladniki mineralne, co jest przyczyna blednego przekonania wielu laików, ze kaktusów nie nalezy nawozic. W okresie wzrostu nalezy nawozic tew rosliny co okolo 2 - 3 tygodnie. Od pazdziernika przerywa sie nawozenie. Rosliny zimuja w jasnym miejscu w temperaturze okolo 10°C. Ten suchy i chlodny okres jest niezbedny w celu prawidlowego rozwijania sie roslin.

Kaktusy mozna rozmnazac z nasion, wymaga to jednak duzej cierpliwosci, poniewaz kaktusy rosna bardzo wolno i kwitna dopiero po 2, 3 latach. Siac mozna przez caly rok. Ziemia do wysiewu nie moze zawierac nawozu. Miske wysiewna przykrywa sie folia i ustawia w jasnym miejscu. Czesto latwiejsze jest rozmnazanie wegetatywne. Sadzonki wierzcholkowe scina sie ostrym nozem. W temperaturze okolo 25°C ukorzeniaja sie po uplywie 2 tygodni. Niektóre kaktusy rozmnaza sie przez szczepienie pózna wiosna. Tylko nieliczne gatunki nadaja sie do szczepienia.

Latem wiele kaktusów moglo by sie w zasadzie obyc bez szklarni; pod warunkiem ze w naszym klimacie wystepowaloby mniej opadów. Zwykle wiec kaktusom wystarczy zapewnienie od maja do wrzesnia oslony przed deszczem. Szklarnie przeznaczone specjalnie dla kaktusów maja wyjatkowo duzy system wietrzenia w dachu i scianach bocznych. Tylko zahartowane rosliny sa w stanie przetrwac zime. Wiele kaktusów ujawnia swój urok po wysadzeniu na rabate. Trzeba zapewnic odplyw wody z rabaty.

Kupujac kaktusy sprawdz, czy jest mocno osadzony w doniczce. Jesli nie, to znaczy, ze kaktus ma uszkodzone korzenie. Roslina nie powinna miec zadnych plam, ani sladów gnicia. U gruboszy sprawdz, czy liscie nie sa polamane lub pokaleczone.



Uprawiam swoje kaktusy/sukulenty też/ myślę, że z powodzeniem, dlatego pokuszę się o zaprezentowanie tutaj moich amatorskich metod ich uprawy,popartej moim własnym doświadczeniem.
Od IX do końca II - "0" wody.
Przechowuję je w jasnym pomieszczeniu, w temperaturze 5-10o C.Gdy jest za chłodno,pojawiają sie brunatne plamy lub po prostu gniją.
Jeśli nie przesadzam ,a robię to sporadycznie,nie każdej wiosny - pierwsze podlanie odbywa się bardzo ciepłą wodą,nie wrzątkiem ,ale zdecydowanie gorącą.Każde następne podlanie,podlewam bardzo rzadko, wiążę z dodaniem nawozu dla kaktusów ale w 1/4 zalecanej dawki. Prawda jest taka,że kaktusy lepiej przelać niż przenawozić!
Wystawiam od razu na parapet południowo-zachodni przy czym w samo południe ok.2godzin,cieniuję tzn,zarzucam firankę,tiul itp.Trwa to ok.4-5 dni.Potem już pełne słońce.
W kwietniu wynoszę do ogrodu w.osłoniete miejsce z wystawą południowowo-wschodnią,pozostają tam do połowy a czasem przy bezdeszczowej pogodzie do końca pażdziernika.
Jeśli lato jest deszczowe mam możliwość ich osłony w momencie "ulewy",ustawiam nad nimi ,stary niepotrzebny stół.Kaktusy nie znoszą zalania,przelania ale uwielbiaja wilgoć ,dlatego ich najpiekniejsze kolce ukazują się we IX i X,kiedy tej wilgoci w powietrzu jest najwięcej,a poranna rosa to dla nich sauna.
Nie ma nic lepszego niż naturalna mgła,a jak pieknie wyglądają właśnie raniutko.
W ogrodzie moje kaktusy stoją na drewnianym podeście,który w upalne dni moczę obficie wodą-leję konewką podczas podlewania ogrodu wężem.
Gdy zapowiadane są jakieś "przymrozki", a zdarzyło mi się ze 2 razy /tem.poniżej 5oC/,nakryłam gazetami i pudłami kartonowymi.

Ważnym tematem jest letni okres spoczynku kaktusów,który trwa od połowy VII do początku VIII i jest absolutną koniecznością w ich uprawie.One wtedy nie rosną,należy tylko je zraszać.
PH =6 lub niewielkie odchylenia,bo przy ph=8 zupełnie nie rosną.
Kaktusy lubią rosnąć "w kupie",im ciaśniej tym im lepiej,dlatego najlepiej w pieknej misie posadzić je w małych doniczkach,każdy osobno,by móc w każdej chwili wyjąć je pojedyńczo.
Najczęściej kaktusy atakują wełnowce,które można usunąć w początkowej oczywiściwe fazie,wacikiem nawiniętym np,na wykałaczke i umoczonym w spirytusie. BYwa i tak jednak,że nie obejdzie się bez chemii w przypadku zaatakowania ich przez mszycę korzeniową lub przędziorka.
Jeśli wydają mi się zakurzone,tak bywa,wycinam kołnierz z jakiegoś grubego wora plastikowego,wciskam na donicę,żeby nie zalać ziemi i leje wodę zmieszana z płynem do naczyń,pozostawiam do wyschniecvia.A głowę starca /Cefalocereus/to po takiej kąpieli to nawet czesałam.
Tak czesałam,bo miniona zima,wyjatkowo długa,przerzedziła moją 40 gatunkową kolekcję.Wiele kaktusów zrobiło sie jak purchawki,na zewnątrz piekne,w srodku puste.
To moje "metody" uprawy,ale jeśli innym pomogą ,będzie mi miło.




[cut]
| Mmm niekoniecznie. Nie znam dobrze historii Szkocji i Irlandii, ale czy
ktos
| tutaj
| moze wypowiedziec sie na temat wielkiego glodu oraz rugow Higlanderow?
| Albo dlaczego tkacze sie buntowalli i gineli tysiacami w Francji i na
| Slasku?

| _Tysiącami_? Bez przesady. Ale niech: zbierz do kupy wszystkie śmierci
| zawinione przez lesseferyzm i porównaj je z efektami wszelkiego typu
| socjalizmów.

albo feudalismow. W ten sposob dojdziemuy do przekonania, ze przyszlosc jest
w spoleczenstwie stanowym :)


Tyle że socjalizm i lesseferyzm funkcjonowały w porównywalnym okresie.
Feudalizm - nie.

(...)

| Kapitalizm wiec najpierw wygenerowal biede, a potem zaczal ja
niwelowac...

| Nieprawda. Sprawdź sobie tempo wzrostu poziomu życia robotników w Anglii
| wiktoriańskiej. Nigdy wcześniej ani później poziom życia
| najbiedniejszych nie rósł tak szybko. (...)
| dostępności pozywienia). Zwróć też uwagę, że głód panuje w państwach
| bynajmniej nie kapitalistcyznych.

Jednakze poziom zycia np chlopow w Polsce w wieku XIV czy nawet XV byl
wyzszy
niz pozniej nawet w XVIII. Tak samo w Francji w ssredniowieczu chlopom,
jesli akurat
nie bylo wojen, zaraz i nieurodzaju (co mozemy chwilowo pominac jako bez
znaczenia dla
watku) zylo sie lepiej niz pozniej.


W XVIII wieku w Polsce na pewno a we Francji bardzo prawdopodobnie
wolnego rynku nie było.



W XVIII wieku też nie. Przykładem państwa wolnorynkowego jest Anglia
wiktoriańska. Po reformach Peela i zwłaszcza Gladstone'a. Po zniesieniu
ceł. Po obniżce podatku dochodowego (tak, niestety, już wtedy
wprowadzono ten wymysł Szatana) do 2% do tego płaconych przez kilka
procent społeczeństwa.

Poza tym wezmy hipotetyczne panstwo Biedancje, w ktorym jest potezny
analfabetyzm,
fanatyzm religijny, panstwo zacofane gospodarczo i otoczone przez sasiadow
znacznie
bardziej rozwinietych.  Co szybciej podniesie standard zycia: wprowadzenie
wolnego
rynku z wilczym kapitalizmem, czy rozsadna polityka panstwa? Wydaje sie, ze
to drugie.


Rozsądna polityka państwa polegająca na wprowadzeniu wilczego
kapitalizmu ;-PPP

Czy wolny rynek plus wk. dla Biedancji by nie zadzialal?


Zadziałałby.

Obywatele by byli
zbyt biedni lub
glupi by sami zakladac przedsiebiorstwa.


Nie łapiesz. Mądrzy i bogaci poradzą sobie w _każdym_ ustroju. Jeżeli
masz funkcjonującą firmę to ideałem jest socjalizm. Uniemożliwi start
konkurentom, a Ty już wiesz, komu dac w łapę, jak się ustawić, z kim
rozmawiać. Socjalizm zamraża strukturę społeczeństwa, tworzy kasty,
utrudnia awans. Biedakom szansę daje wolny rynek. Oczywiście: ambitnym
biedakom. Jeżeli kogoś obchodzi jedynie, aby miał gdzie spać i co jeść
(i do tego półlytra raz na tydzień), to ideałem jest welfare state. Tym
bardziej należy się go wystrzegać jak ognia i zarazy - bo dawanie czegoś
za darmo demoralizuje zarówno biroącego jak i dającego. Jest
_nieprawiedliwe_, aby Abacki leżąc do góry brzuchem żył na koszt
zasuwającego jak mrówka Babackiego.

Rynek zostalby wiec prawdopodobnie
opanowany
przez zagranice.(...)


Wiesz kto finansował "zdobycie dzikiego zachodu"? Skąd brały się
kapitały na hodowlę bydła? Skąd brało się know-how? Z Anglii. Ekspansję
USA finansował kapitał angielski (i nie tylko USA - Anglia miała
olbrzymie nadwyżki kapitałowe - tak, wynikłe z lesseferyzmu - i
finansowała rozwój całego świata). Jakoś praktyka nie potwierdza Twoich
obaw.

A ingerencja panstwa? Panstwo w tym wypadku dysponuje pieniadzmi z podatkow.
A wiec
moze przeznaczyc je na przyklad w celu udzielenia kredytow jednostkom
przedsiebiorczym,
inwestujac w lokalny przemysl, fundujac stypendia i tak dalej. Poziom zycia
mysle podnioslby sie
szybciej, o ile panstwo kierowane jest przez madre i kompetente osoby.


Zlituj się! Skąd, na Allacha, bierze się ludziach mogących się
roizejrzec pore aliach dzisiejszej Polski, wiara w dobroć i mądrośc
urzędnika????? W bociany przynoszace dzieci tez wierzysz? ;)

Zmierzam do tego, ze wk i wolny rynek (tak samo jak demokracja) nadaja sie
do krajow z silna
ekonomia i wystarczajaco silna kasta wyksztalconych obywateli.


Nop. Wolny rynek jest warunkiem koniecznym silnej ekonomii. Nie
odwrotnie.

| Im mniej wolnego rynku tym więcej biedy i tym mniej dobrych ludzi.

| Czy w Sredniowieczu byl wolny rynek?

| Nie, nie było. W gospodarce panowały cechy. W handlu prawa składu i inne
| koncepty "umilające" życie kupcom. Wreszcie: średniowiecze (cyz,
| generlaniej, czasy przednowoczesne) to społeczeństwo stanowe.

No coz, zasadniczo w sredniowieczu nie bylo takiej biedy jak pozniej,
przynajmniej
w Polsce. Zrodlem sa tu dla mnie opracowania raczej popularnonaukowe, typu
Bochenski
lub Jasienica albo Dizeje Narodu i Panstwa Polskiego.


W Polsce nie było kapitalizmu. W zasadzie - nigdy. Może trochę w zaborze
pruskim, ale jak się zaczął zaczynać kapitalizm to zaraz Bismarck
rozpoczął budowę welfare state (obowiązkowe, tfu!, ubezpieczenia
socjalne). To i nie dziwne, że była bida z nędzą. Jak to w etatyzmie.

| Zawsze mam ochote pokazywac przyklad RP z okresu upadku wszystkim
| zwolennikom minimalnego panstwa :)

| I byłbyś w błędzie. Nie było to państwo minimalne, tylko _brak_ państwa.

Byly sily zbrojne, byly sady, (ze nie dzialajace to inna sprawa) byly
sciagane
jakies podatki, a wiec bylo panstwo.


Zanikające. Armii praktycznie nie było (skoro hetman litewski gdy armia
rosyjska wkroczyła na teren Rzplitej wystosował pytanie, czy przychodz
ajako wrogowie czy jako rpzyjaciele, i po otrzymaniu odpowiediz, że jako
przyjaciele, nie zareagował - to armia nie wypełniała swoich funkcyj.
Ergo: nie była armią. Jeżeli mój zabytkowy PC-XT służy jako podstawka
pod doniczkę, to nie jest komputerem, tylko podstawką). Sądy, jak sam

Sejmy nie działały. Ergo: nie było legislatury. Egzekutywy też nie było
(za Sasów). Państwo nie wypełniające _żadnej_ ze swoich podstawowych
funkcyj, nie jest państwem sensu stricto.

| Polska przedrozbiorowa jest dobrym kontrargumentem dla skrajnych
| libertarian (bo dyskutuj ąc poważnie nawet libertariański kandydat na
| prezydenta USA w ostatnich wyborach był po prostu zwolennikiem
| państwa-minimum), ale nie dla minimalistów. BTW poziom życia w ówczesnej
| Polsce był bardzo wysoki. Skoro dochody z komory celnej w Toruniu dawały
| połowę dochodów Prusom...

Poziom zycia pewnej klasy ludzi. Kosztem innej klasy ludzi.


Nie mów do mnie slangiem marksistowskim. Tym bardziej, ze sam Marks
pojęcia klasy nie zdefiniował. Nie używajmy "pojęć"-wytrychów.

| A, upadek Polski jest przykładem szkodliwości demokracji, a nie wolnego
| rynku.

Nie bardzo. Demokracja jest dobra poki ma sie rozsadnych, niezaleznych
finansowo obywateli.


Arystoteles. Demokracja działa, dopóki istnieje grupa "średniaków". I
jest liczniejsza od razem wziętych arystokratów i plebsu. Albo, jak
wolisz, Tocqueville: największym zagrożeniem dla republiki amerykańskiej
jest możliwość przekupoywania wyborców ich własnymi pieniędzmi. Święte
słowa.

Jednakze wolny rynek wplywa na demokratyzacje, wiec trudno wyobrazic sobie
by ktos zadal wolnego rynku rownoczesnie nie chcac istnienia pewnej formy
demokracji.


Niby czemu? Wolny rynek najlepiej funkcjonuje pod osłoną mocnego, ale
ograniczonego państwa. Doświadczenie uczy, że demokracja _zawsze_
degeneruje państwo w kierunku welfare state. A to musi zbankrutowac
wcześniej lub później. Jak każdy socjalizm.

pzdr

TRad