100 LAT ZAJEZDNI PRZY UL. GŁOGOWSKIEJ
Serdecznie zapraszam do skorzystania ze specjalnej oferty wycieczek przygotowanych z okazji setnej rocznicy uruchomienia zajezdni tramwajowej
przy ul. Głogowskiej.

Zabytkowy tramwaj zabierze nas w niezwykłą podróż, podczas której zobaczymy najciekawsze zakątki Poznania (m. in. Katedrę, Ostrów Tumski, Wzgórze Przemysła II, Jezioro Maltańskie, Teatr Nowy, Teatr Wielki, Okrąglak, Plac Wilsona, Dworzec PKP, tereny Targów Poznańskich, Stare Zoo). Następnie odwiedzimy zakładowe Muzeum,
w którym zebrane są pamiątki związane z historią poznańskiej komunikacji.
Nasza propozycja będzie również żywą lekcją wychowania komunikacyjnego,
podczas której poznamy zasady bezpiecznej podróży środkami transportu publicznego.
Na zakończenie zwiedzimy najnowocześniejszą w Polsce zajezdnię tramwajową, mieszczącą się przy ul. Głogowskiej.

Trasa:
GAJOWA – Zwierzyniecka – Kraszewskiego – Dąbrowskiego – most Teatralny – Fredry – 23 Lutego – plac Wielkopolski – Małe Garbary – Estkowskiego – Jana Pawła II – Królowej Jadwigi – Górna Wilda – 28 Czerwca 1956 r. – Hetmańska – Głogowska – ZAJEZDNIA GŁOGOWSKA - MUZEUM – Głogowska – Zwierzyniecka – GAJOWA

Oferta skierowana jest do szkół podstawowych (grupy do 45 osób)

Czas trwania wycieczki: 2 godziny

Cena: 260 zł+7% VAT

Istnieje możliwość odbioru grupy z dowolnego przystanku tramwajowego za dodatkową opłatą w wysokości 40 zł+7% VAT

Rezerwacja wycieczek tel. 061-866-67-19; fax. 061-866-16-24

· 

Rabiac glebe tu i tam trafilem do staropolskiego miasta gdzie tu i owdzie stapajac nasz wspanialy rozpustnik, moczymorda pierwszej krwi i awanturnik skory do burd wszelakich, grunt coby sie krew lala - wszak morda nie szklanka i sie zrosnie - pierwszym krolem Polski kazal sie zowic. Miasto przypomina troche wymarle (a niby 80.000 mieszkancow) ale zwiedzac jest co i sa to zabyteczki pierwsza klasa. Po drugiej stronie Glogowa, za mostem a juz na terenie Ostrowa Tumskiego znajduje sie samotna wieza artyleryjska. Wspaniala budowla jak i wiekszosc ruin w tym miescie. Chocby z tego powodu warto sie tam wybrac

Jeszcze jedno - ta ława z Gdańska to jest jakaś wersja zminiaturyzowana. Prawdziwą ławę drewniano-ziemną miał Głogów. Rekonstrukcje tej ławy są w artykule Lasoty, Pogorzelskiego i Wiśniewskiego Ostrów Tumski w Głogowie w świetle badań archeologicznych (Dolnośląskie Wiadomości Prahistoryczne, tom 3, Głogów 1995, s. 138, 139).

Mam pytanie dotyczące procesu wytwarzania wrzeciona, na które dotychczas zebrane informacje nie udzieliły mi odpowiedzi: czy wrzeciono było wytaczane, czy wystrugiwane. A może obie techniki występowały równocześnie? U Moszyńskiego (K. Moszyński 1929) czytamy o toczonych wrzecionach współwystępujących z tymi zaopatrzonymi w przęśliny, ale te z kolei były grubsze dołem, co zwiększało siłę bezwładności wrzeciona, w związku z czym koło zamachowe w postaci przęślika nie było niezbędne.

źródło: Witold Hensel, "Słowiańszczyzna wczesnośredniowieczna", 1987, s.276;

Cytat: [...] Włókno to przędzono za pomocą drewnianego iglicowatego wrzeciona obciążonego nałożonym na nie pierścieniem, tzw. przęślinem (lub przęślikiem). Wrzeciona drewniane występują sporadycznie wśród znalezisk wczesnośredniowiecznych i są nieraz znakowane (297). Najwięcej znamy ich obecnie z terenów Polski i Rusi.[...]

297) Znamy je aktualnie z wielu stanowisk słowiańskich, m.in. z Gdańska, Opola i Nowogrodu, ale liczniejsze są znaleziska wrzecion nieoznakowanych. Odkryto je podczas wielu wykopalisk wschodnio- i zachodniosłowiańskich. O ich powszechnym używaniu na całym obszarze Słowiańszczyzny informują wyżej wspomniane przęśliki, które na większych obiektach znajduje się w liczbie sięgającej ponad 1000 egzemplarzy (np. w Mikulčicach). Z Ostrowa Lednickiego (woj. Poznań) pochodzi część wrzeciona z zachowaną nicią. Zob. Z otch. w., r. XXI, s.108. Analiza okazów znalezionych w Szczecinie wskazała, że tamtejsze wrzeciona wykonywano z drewna m. In. Klonu (Acer platanoides L.), dzikiej jabłoni (Malus silvestris L.) i kaliny hordowiny (Viburnum lantana L.). Por. B. Molski, "Gatunki drewna", s. 498 n.

żródła załączników:
wrzeciona Opole
Muzeum Śląska Opolskiego w Opolu

wrzeciono Opole 2
Witold Hensel, "Słowiańszczyzna wczesnośredniowieczna", 1987, s.282;

wrzeciono Opole 1
Madera Paweł, Romanow Krystyna, 'Śląsk średniowieczny', Wrocław 2005;

wrzeciona Radom, Szczecin
red. Witold Hensel, Jan Pazdura, "Historia kultury materialnej Polski w zarysie. Tom I od VII do XII wieku", 1978, s.179;

wrzeciona Głogów
wystawa 'Nasze najcenniejsze' Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Głogowie, gablota: 'zabytki z grodu piastowskiego na Ostrowie Tumskim w Głogowie (X-XII w.)';

wrzeciona Gdańsk
Witold Hensel, "Polska przed tysiacem lat", 1967, s.133;

wrzeciona Opole, Wrocław Ostrów Tumski
wystawa 'Śląsk średniowieczny' Muzeum Miejskie Wrocławia Oddział Muzeum Archeologiczne w Arsenale Miejskim;

· 

Lato w Twierdzy 2009 - program imprezy

1 lipca (środa)
Rozpoczęcie akcji „Lato w Twierdzy”
Omówienie spraw organizacyjnych. Zwiedzanie ratusza - Sala Rajców, prezentacja materiałów promocyjnych o mieście i regionie, oglądanie panoramy z wieży ratuszowej.

3 lipca (piątek)
Zwiedzanie fortyfikacji Ostrowa Tumskiego cz. I (rej. Reduty Wodnej i Wieży Artyleryjskiej, Tradytor Kolejowy przy moście kolejowym, Luneta nad Jez. Zamkowym, kolegiata).

4 lipca (sobota)
Zwiedzanie fortyfikacji Ostrowa Tumskiego cz. II (rej. Portu Katedralnego, Oberedute, pozostałość osady Oberau - Piaski, rej. dawnej przeprawy promowej, bród i grobla na Starej Odrze).

7 lipca (wtorek)
Zwiedzanie zachodniej części Starego Głogowa (rej. Zamku Książąt Głogowskich i Parku Zamkowego, rej. Strzelnicy Bractwa Kurkowego, rej. Starego Dworca PKP, podziemia Dworca PKP).

8 lipca (środa)
Pokaz multimedialny zdjęć starego Głogowa - pt. „Ulicami Starego Głogowa”.

9 lipca (czwartek)
Pokaz multimedialny zdjęć starego Głogowa - pt. „Koszary i obiekty fortyfikacyjne w Głogowie”.

11 lipca (sobota)
Zwiedzanie fortyfikacji Starego Miasta cz. I (blok koszarowy, węzeł tunelu kontrminowego, poterna, szpital podziemny, Plac Umińskiego).

14 lipca (wtorek)
Zwiedzanie fortyfikacji Starego Miasta cz. II (ul. Odrzańska, Neptun, tradytor przy Forcie Gwiazdy, park przy strumyku, fosa - odcinek wschodni, blockhaus, Fort Gwiazda, podziemia Bożego Ciała).

15 lipca (środa)
Zwiedzanie południowej części miasta (podziemia szpitala, Park Południowy, park wzdłuż strumyka, pomniki Lasku Miejskiego).

16 lipca (czwartek)
Zwiedzanie koszar: pokaz części sprzętu wojskowego, pokaz wyposażenia i dorobku Patroli Rozminowania, zwiedzenie Ośrodka Sprawności Fizycznej, strzelnicy sportowej, pokaz wybranych egzemplarzy broni i rejonu zakwaterowania. Konkurs wiedzy o Starym Głogowie.

17 lipca (piątek)
Zwiedzanie Żarkowa - Zespół Szkół Przyrodniczych i dawne koszary, zwiedzanie Góry Głogowskiej, poszukiwanie wieży i pomnika Bismarcka, wejście na tor motocrossowy.

18 lipca (sobota)
Zwiedzanie poligonu saperskiego (strzelnica karabinowa, place ćwiczeń i prac minerskich).
Podsumowanie imprezy, wspólne pożegnalne ognisko.

UWAGA
Zakładamy możliwość modyfikacji planu w trakcie trwania akcji. Przesunięcia niektórych terminów mogą być wprowadzone m. in. ze względu na pogodę.

Nie wiem, czy zainteresuje Was taki temat, ale ja bardzo lubię rozmawiać o naszych polskich miastach i miasteczkach :] Chciałbym kiedyś odwiedzić wszystkie większe.

Mieszkam we Wrocławiu i razi mnie przepromowanie tego miasta. Tak naprawdę nie wydaje mi się ono aż takie ładne i nowoczesne - wystarczy porównać z Poznaniem. Ale fakt, jest kilka niesamowicie pięknych dzielnic, no i Rynek ma swój klimat. Niestety, chodzę przez Rynek wrocławski na uczelnię, więc mi zbrzydł
Wszystkim odwiedzającym Wrocław polecam przede wszystkim Szczytniki (Hala Ludowa, ogród japoński i zoologiczny, park Szczytnicki, modernistyczna architektura), Leśnicę (dawne miasteczko ze wspaniała atmosferą), Ołbin (dziwaczna dzielnica czynszówek i starodawnych pracowni typu zakład naprawy syfonów o_O) i Ostrów Tumski.

Moim ukochanym miastem jest Warszawa. Bardzo wielu ludzi nią gardzi, jednak ja spędzam w niej zawsze piękne dnie. Robi na mnie wrażenie jej wielkość, rozmach i historia, a ponadto cenię zarówno uroki takich miejsc jak Starówka, Wilanów, Mokotów, jak i bogaty wybór świetnych ubrań w sklepach xD

Bardzo lubię też Łódź (jest tam coś magicznego w atmosferze), Poznań (przepiękne parki, dobrze zachowana stara architektura), Kraków (szczególnie wczesnym rankiem, gdy jest pusty), Opole (Wyspa Bolko i Pasieka - *__*), Jaworzno (sentyment rodzinny, jak i w przypadku Opola), Głogów, Świdnica, Puławy, miasteczka górskie, Legnica, Brzeg, Bolków, Konstancin-Jeziorna, Międzyrzecz.

Niestety, nie znam wciąż tak cenionych miast jak Gdańsk, Toruń, Bydgoszcz, Przemyśl, Słupsk, Olsztyn, Białystok...

Z zagranicznych miast (słabo znam zagranicę ) lubię Londyn, Oxford *_* , Wiedeń i Budapeszt. No i Tokio, ale w Tokio nie byłem xD

Oczywiście bardzo lubię też życie na wsi (ostatnio chyba 1/3 roku spędziłem na wsi)

Może opowiecie coś o miastach, w których mieszkacie i które lubicie?



Info na temat statku mozna znalezc na stronie: http://www.statekpasazerski.pl/
Statek nazywa sie "NEREIDA"

Start:
22 Maja 2009
Bulwar Włostowica Wyspa Piasek na Ostrowie Tumskim o godzinie 19:45.
O godznie 20:00 wyplywamy, wiec na spoznialskich nie czekamy.
Rejs trwa do godziny 2:00. W trakcie rejsu dobijemy do brzegu na ognisko.

Na statku bedzie rozpalony grill, wiec jak ktos bedzie mial jakies miesko(warzywa?- ryby?) to bedzie mogl sobie upiec.
Bedzie rowniez otwarty bufet. Maja piwo, chipsy itp.
Na statek mozna wnosic wlasny alkohol. Jesli beda chetni to mozna zamowic beczke piwa. Koszt to 500 PLN.

Przez caly czas beda grac Dj'e:
Mainliner (WroPro acid.pl)
Kadam (head-cut soundsystem)
Antrax (Gsz Forum)
Efez (Phatt Sounds)
Funky Filet - 4 people Collective
Ben Krooger

Czyli na statek zabieramy:
- cos do picia
- cos do jedzenia - z naszej strony bedzie tylko kielbaska na ognisku (Ilosc ograniczona)
- dobre humory
- pogode

Gdyby padal deszcz to i tak wyplywamy - statek jest w czesci zadaszony, jak rowniez jest sopro miejsca na pokladzie dolnym.

Koszt to 50 PLN.
Zapisy pod numerami telefonow ponizej.
Wyzej wymieniona kwote nalezy wplacic na konto:
Krzysztof Olszewski
ul. Krolewska 25/3
67-200 Glogow
23 2490 0005 0000 4000 1402 1171
Alior Bank
W tytule przelwu prosze umiescic imie i nazwisko osoby (osob) uczestniczacej w imprezie.
Istniej rowniez mozliwosc wniesienia oplaty bezposrednio do mnie (kontakt ponizej).

W przypadku odwolania imprezy (co raczej nie nastapi) zwracamy cala sume.
Na zgloszenia czaekamy do 10 maja.

Informacje beda zamieszczone w serwisie www.pubbing.pl

W razie pytan dzwonic:
+48794009115 (Krzysiek)
+48880090086 (Marcin)

Lub mailowo:
badziu@gmail.com

Witam!

Na ul. Sczanieckiej można połamać nogi i zniszczyć podwozie.


Po ulicy należy łazic tylko i wyłącznie po przejściu dla pieszych, a prędkość
pojazdu dostosować do panujacych warunków, w tym stanu nawierzchni - tak uczy
PORD. Łamaniu nóg w pani wieku winna jest osteoporoza, a nie zabytkowe tory
tramwajowe.

Mamy dość bruku
i torów tramwajowych! - zadzwoniła do nas mieszkanka ul. Sczanieckiej. - To
zabytkowe tory, szkoda ich - ripostują miłośnicy starych tramwajów


Szanowna mieszkanko. Pani przypadek jest beznadziejny i jedynym wyjściem jest  
przeprowadzka na wioskę, gdzie w gnojodeptach nawet koleiny po traktorach da
się radę pokonać. Tory sa starsze od pani i mam nadzieje, że panią przeżyją o
wiele lat, może nawet uda się je podłączyć do torów na Głogowskiej (ech,
marzenia...)

- To zabytkowe tory, na całym świecie w miastach dba się o takie pamiątki.
Na pewno nie chcemy ich likwidować - mówi Iwona Gajdzińska, rzecznik prasowy
MPK. - Poza tym nigdzie już nie używa się zastosowanego tam systemu
nawracania tramwajów - dodaje.


Ech, pani rzecznik, może jednak czas sie dokształcić...

- Na ul. Sczanieckiej zachował się już jedyny w Poznaniu trójkąt, na którym
tramwaje manewrowały przed rozpoczęciem nowego kursu - przekonuje Krzysztof
Dostatni, prezes Klubu Miłośników Pojazdów Szynowych. - Szkoda byłoby, gdyby
miał zostać rozebrany. Wzorem innych miast na świecie powinno się zamontować
w jezdni tabliczkę informującą o przeszłości kursujących tędy tramwajów -
proponuje Dostatni.

W tym roku MPK obchodzi 125-lecie komunikacji tramwajowej w Poznaniu i
80-lecie komunikacji autobusowej. - Obchodzimy je pod hasłem "Rok
jubileuszy - czas ratowania zabytków"! O pamiątkowej tabliczce na ul.
Sczanieckiej też możemy pomyśleć - zapewnia Gajdzińska.

Ale i brukowana nawierzchnia ulicy jest faktycznie w nie najlepszym stanie.
Też pamięta przedwojenne czasy i w dziurach przy szynach można bez trudu
skręcić nogę. - Remont tej ulicy nie jest jednak objęty planami na 2005
rok - powiedziano nam w Zarządzie Dróg Miejskich. - Na razie więc nikt nie
będzie naprawiał ulicy ani ruszał spornego torowiska.

Linia tramwajowa na ul. Sczanieckiej powstała w 1929 r. na PeWuKę. Po II
wojnie tory były używane w latach 1956-1965, w tym miejscu kończyły się
wtedy linie 11 i 14. Klub Miłośników Pojazdów Szynowych chce wystąpić do
miejskiego konserwatora zabytków o wpisanie fragmentów zachowanych tu torów
do rejestru zabytków. Jednak w przypadku najstarszych w Poznaniu fragmentów
linii tramwajowej na Ostrowie Tumskim wpis do rejestru zabytków nie pomógł.
Podczas remontu placu przed katedrą zabytkowe szyny zlikwidowano, pozostał
jedynie kawałek na ul. Dziekańskiej.


Wkopany w bruk bez podkładów i to w jakimś dziwnym rozstawie:(

Pozdrawiam

Tomek


Zazwyczaj drogówka lubi się ustawiać w tych samych miejscach więc chyba warto zrobić listę ich lokalizacji.
Tutaj dorzucajcie lokalizacje gdzie ustawiają się z fotradarami. Ja postaram się na bierząco ustalać listę.
Jak możecie to podawajcie od razu jakie jest ograniczenie prędkości na tym odcinku.

Lista miejscówek:

1. Św. Wawrzyńca (jadąc Dąbrowskiego za wiaduktem w kierunku Niestachowskiej) Zaraz za łukiem po prawej stronie na pasie zieleni - stoją i mierzą 60km/h

2. Św. Wawrzyńca tyle z w drugą stronę (kier. na Świecko) zaraz za wiaduktem - mierzą 60km/h

3. Trasa Średnicowa - w kierunku do Sobieskiego - chowają się pod wiaduktem, przystanek Pestki, zaraz za Aralem - mierzą 60km/h

4. A2 w stronę Świecka na pierwszym wiadukcie jak miniecie Auchana - mierzy ???km/h

- A2 przy BP/ARAL - kier Świecko - mierzą 70km/h

- A2 kierunek P-ń przy stacji Shell prawie vis'a vis Auchan - mierzą 90km/h

5. ul. Głogowska - zaraz wiaduktem górczyńskim w stronę Wrocławia we wjeździe na Wielkopolską Giełdę Odzieżową (widywani też kilka razy z drugiej strony jezdni - na tej samej wysokości - czatujący na wjeżdżających do Poznania) - albo stoją z suszarką albo z foto - mierzą 60km/h

6. ul. Strzeszyńska w strone Suchego Lasu, pod koniec jest małe rondo i dalej jeszcze kawalek Strzeszyńskiej ( ?? ) i tam po środku mniej więcej w bramie schowane - mierzą ???km/h

- (2 lokacja) na wysokosci szkoly podstawowej, 1,5km od ronda w druga strone - mierzą 60km/h

7. ul. Armii Poznań - koło Cytadeli, koło schodów na gwiazdę ! Całkiem sprytnie schowani za zakrętem - mierzą 60km/h

8. ul. Droga Dębińska - pod wiaduktem (ul.Hetmańska), jadąc w stronę Lubonia stoją po prawej stronie (2x camry nieoznakowana wzdluz drogi) - 200m dalej stoi patrol oznakowany i wylapuje - mierzą 60km/h

9. ul. Jeżycka - radar stał zaraz przed światłami na wysokości szkoły (podstawowa lub gimnazium) jakieś 200m dalej radiowóz, są lekko schowani za zakrętem w prawomierzą 40km/h

10. ul. Obornicka - Na przeciwko Gianta - mierzą ???km/h

11. ul. Warszawska - w strone Warszawy zaraz przed zjazdem na Antoninek (chyba 70km/h), w strone Poznania - przy cmentarzu

12. ul.Majakowskiego przy Malcie - za żółtą willą naprzeciwko Volvo(60) i przy wjeździe na stok - mierzą ???km/h

13. Trasa Katowicka przy zjeździe do Ikei,kierunek z centrum - mierzą 70km/h

14. Ostrów Tumski w kierunku centrum - mierzą 60km/h

15. Niestachowska Przed Rondem Obornickim jak się jedzie od centrum (jak pada to pod wiaduktem (300m przed rondem ) a jak ladna pogoda to za komisem 50m przed rondem) - mierzą 70km/h

16. ul. Dąbrowskiego - kier Świecko - stoją na różnych wysokościach: wiadukt przy WzMot, koło przystanku MPK na wysokości ul. Pilotów, zaraz za wiaduktem za dawnym Polmozbytem - Tatrzańska - mierzą 70km/h

17. Trasa Katowicka za zjazdem na Pokrzywno, Krzesiny itp. stoją na łuku jadąc w strone Kórnika ograniczenie na tym odcinku jest chyba do 90km/h

18. ul. Nowina mierzą 40km/h Ostatnio jakies dziecko tam potrącili, więc stoją. (mnie też tam zatrzymali do kontroli, na parkingu koło cmentarza - przyp. Walciu)

Lista będzie na bierząco uzupełniana. Proszę podajcie info, które brakują w liście (tam gdzie są ???)

Dla czytelności tematu będę wyrzucał stąd inne posty po uzupełnieniu listy, proszę wrzucajcie tu tylko lokalizacje.

Romain Leick, STADT DER MYTHEN – Die Bibel schildert Babylon als dekadent, korrupt und verworfen. Eine Ausstellung in Pariser Lowuvre versucht jetz, die historische Wirklichkeit dieser Wiege der Zivilisation wiederzuherstellen, Der Spiegel, 12/2008, s. 146-148

Zorganizowana przez Luwr z Państwowym Muzeum Berlińskim i Brytyjskim Muzeum Londyńskim wystawa BABILON zawiera eksponatów z 13 krajów. Jak Niemcy mogą jednak tolerować taką bzdurę, że wieża BABEL miała 91,5 m wysokości?
Jeśli aleksandryjska latarnia Faros miała 210 m wysokości, tak jak wieża Teodoryka Wielkiego na rotundzie katedry florenckiej, czy Grzegorza Wielkiego na rotundzie watykańskiej, to Babel – jako NAJWYŻSZA BUDOWLA STAROŻYTNOŚCI – musiała być dużo wyższa. Sądzę nawet, że intencją Hamurabiego było oglądanie z tej wieży CAŁEGO PAŃSTWA. Z tej racji zikurat Marduka nie był piramidą schodową tylko FUNDAMENTEM budowli w kształcie obelisku. Wieża Babel została rozebrana przez Persów do 7 piętra a Aleksander Wielki wyznaczył fundusz na odbudowę jej.
Pałac Kultury i Nauki w Warszawie miał być architektonicznym naśladownictwem latarni Faros, którą wieńczyła statua Pana Lasów w ELEKTRYCZNEJ aureoli. Tym PANEM był nasz Grakch I, który podczas wojny małoazjatyckiej wystąpił jako protektor Ptolemeuszy.
Podczas wykopalisk archeologicznych na Ostrowie Tumskim, gdzie byłem komisarzem WOAK, zwracałem uwagę na olbrzymie przypory rotund gotyckich, które – z zaprawą JAJECZNĄ – świadczyły o WYSOKOŚCI. Zostały one rozebrane podczas likwidacji zamku Biskupiego w końcu XIII w. Gdy odkopano przy ul. Świętokrzyskiej pochylony o 45 stopni fundament muru fortecznego (Małachowicz E., Wrocławski zamek książęcy i kolegiata św. Krzyża na Ostrowie, Wydawnictwo Politechniki Wrocławskiej 1993, s. 83) to twierdziłem, że to podkop oblężniczy przeciw załodze Henryka Głogowskiego w r. 1291, a Panowie Profesorowie, że PARTACKIE FUNDAMENTOWANIE, co było karmieniem Głupich Polaczków fekaliami pruskimi – jak nazywanie zamku Biskupiego Książęcym.
Zrelacjonowałem też te olbrzymie wieże do kościoła Mariackiego WOJENNĄ granicą na Młynówce: Gdy Północni zbudowali wielki gród RUSZTOWY to Południowi musieli podjąć budowę 3 zachodnich przęseł kościoła Mariackiego, żeby widzieć, co się w tym grodzie dzieje – wobec czego Północni musieli budować olbrzymie wieże. Sprawa ta pasuje do oblężenia Wrocławia przez Helenów Gereona kultury pucharów lejkowatych w XXXIV wieku pne.
Mapa Świata Al-Idrisiego z r. 1192 przedstawia tylko 2 obiekty zbudowane ręką ludzką: Kanał wołgodoński i Kraków jako WIEŻĘ. Wołgodoński CUD INŻYNIERII, zbudowali Prawdzice, a zagadkowa wieża w Krakowie wiąże się ze wzmianką kronikarską, że Bolesław Krzywousty zbudował na Wawelu DWIE WIEŻE. I powinna być północna wieża katedry a II Skarbiec katedralny. Ja jednak uważam, że podczas I wyprawy króla do Chin wojewoda Krakowski Skarbomir Awdaniec zburzył Bałwochwalnię na Krzemionkach, która była świątynią KORONACYJNĄ, i zbudował 2 wieże katedralne, które po jego oślepieniu za zdobycie Brześcia przez księcia kijowskiego, przypisano królowi.

Głogów Inwestycje i remonty

W tym miejscu umieszczamy informacje o trwających i zakończonych inwestycjach i remontach w mieście.

Nowe oświetlenie na osiedlu Ostrów Tumski
2007-11-06

Rozpoczęły się prace związane z budową oświetlenia oraz przebudową chodników na osiedlu Ostrów Tumski.
Oświetlone zostaną ulice: Cicha, Grodzisko, Mała, Dobra, Spokojna.


Dodatkowo wykonana zostanie budowa nowych oraz przebudowa istniejących chodników na osiedlu. (łącznie 243 m²)


Doświetlone zostaną także miejsca, w których znajdują się garaże mieszkańców Ostrowa Tumskiego.


Łącznie zainstalowanych zostanie 25 punktów świetlnych.
Prace powinny zakończyć się do dnia 05 grudnia b.r.


Koszt inwestycji wyniesie ok. 150 tys zł.

Kościuszki w remoncie
2007-11-05

Nowy chodnik będzie wykonany z kostki polbrukowej, (1126 m2 powierzchni), położony zostanie na odcinku od ul. Obrońców Pokoju do skrzyżowania z ul. Gomułki.


Także jezdnia zyska nową nawierzchnię. Położona zostanie nawierzchnia bitumiczna, na odcinku od ul. Obrońców Pokoju do skrzyżowania z ul. Gomułki.
Planowany termin zakończenia remontu - 24 grudnia.
Koszt całej inwestycji wyniesie 483 800 zł



Remont ul. Sportowej
2007-10-31

Prace obejmują wymianę nawierzchni drogi oraz wymianę starych płytek chodnikowych, które zostaną zastąpione kostką polbrukową.


Dodatkowo zostaną wykonane miejsca postojowe dla samochodów wraz z drogą dojazdową do ogrodów działkowych.


Remont powinien zakończyć się jeszcze w tym roku.



Zatoki i wiaty na os. Piastów Śląskich.
2007-11-06

Zakończono inwestycje związaną z przebudową infrastruktury na os. Piastów Śląskich.
Zakres rzeczowy prac obejmował budowę zatok autobusowych oraz chodnika ułatwiającego dojście do targowiska miejskiego


a także budowę tkzw. „wyspy", która umożliwia bezpieczne przejście przez ul. Kazimierza Sprawiedliwego.


W zatokach zostaną także ustawione wiaty przystankowe.

Koszt inwestycji wyniósł 264 860 zł.



Remont zakończony
2007-10-30

Zakończono prace związane z remontem ul. Dobrawy (os. Piastów Śląskich). Droga zyskała nową nawierzchnię. (1,235 m kw powierzchni). Inwestycja realizowana była wspólnie ze Spółdzielnią Mieszkaniową Nadodrze. Koszt inwestycji wyniósł 68 tys. zł z czego 20 tys zł pokryła SM Nadodrze.





UM Glogów

Hej
Ja mam plan Poznania z 56 roku- jego stan nie jest zbyt dobry ale moge
postarać sie go zeskanować a następnie komuś podesłać aby umieścił na swojej
stronce bo ja takowej nie posiadam.
Jednakże już dzis moge podać wykaz lini tramwajowych, autobusowych i
trolejbusowych.

LINIE TRAMWAJOWE:

1.DWORZEC GŁÓWNY PKP-Dworcowa-Czerwonej Armii (Św.
Marcin)-Marcinkowskiego-27 grudnia- Fredry-Roosevelta-Grunwaldzka-BOLKOWICKA

2.DĘBIEC-Dzierżyńskiego (28 czerwca 1956-Górna Wilda-Półwiejska)-Pl. Wiosny
Ludów- Walki Młodych (Podgórna)- Marcinkowskiego- Czerwonej
Armii-Zwierzyniecka-Kraszewskiego-Dąbrowskiego OGRODY

3.BOLKOWICKA-Grunwaldzka-Roosevelta-Most Dworcowy-Towarowa-Gwardii Ludowej
(Wierzbięcice)-Dzierżyńskiego-DĘBIEC

4.GÓRCZYN-Rokosowskiego (Głogowska)-Roosevelta-Fredry-27
grudnia-Marcinkowskiego-Walki Młodych-Plac Wiosny
Ludów-Dzierżyńskiego-DĘBIEC

5.GÓRCZYN-Rokosowskiego-Roosevelta-Czerwonej Armii-Marcinkowskiego-Walki
Młodych-Pl. Wiosny Ludów-Zielona-Grabary-GRABARY (petla na wysokości ulicy
północnej czyli kawałek za starą rzeźnia)

6.SZCZANIECKIEJ-Rokosowskiego-Roosvelta-Fredry-27 grudnia-MARCINKOWSKIEGO
(nic nie pisze aby tramwaj wracał inną trasą jakoś zawracał na
Marcinkowskiego-pewnie tak jak na Szczanieckiej)

7.TRAUGUTTA (zajezdnia na Pamiątkowej)-Dzierżyńskiego-Gwardii
Ludowej-Towarowa-Most Dworcowy-Roosevelta-Dąbrowskiego-Polna-POLNA (pętla
między ulicami Jackowskiego a Szamarzewskiego)

8.OGRODY-Dąbrowskiego-Fredry-27 grudnia-Marcinkowskiego-Walki Młodych-Pl.
Wiosny Ludów-Zielona-Garbary-GARBARY

9.TRAUGUTTA-Dzierżyńskiego-Pl. Wiosny Ludów-Walki Młodych-Marcinkowskiego-27
grudnia-Fredry-Roosevelta-Pułaskiego-Wielkopolska-Małopolska-Wołyńska-Wojska
Polskiego-GOLĘCIN (mniej więcej w połowie odległości między ulicami Dojazd a
Podolańska)

10.GÓRCZYN-Rokosowskiego-Roosevelta-Zwierzyniecka-Kraszewskiego-Dąbrowskiego
-OGRODY

11.WINIARY (na wysokości ulicy
Bonin)-Winiarska-Wołyńska-Małopolska-Wielkopolska-Pułaskiego-Roosevelta-Roko
sowskiego-PALACZA (petla na Głogowskiej na wysokości ulicy Palacza coś jakby
dzisiaj za zajezdnią tam gdzie jest chyba parking na przeciwko centrum
Górczyńskiego)

12.GÓRCZYN-Rokosowskiego-Most Dworcowy-Towarowa-Gwardii
Ludowej-Dzierżyńskiego-TRAUGUTTA

13.STAROŁĘKA (jakby dzisiejszy Stomil)-Rataje (trasa biegnie obok
ulicy)(Zamenhoa)-Nowe Rataje(Zamenhofa)-Krzywoustego-Marchlewskiego
(Królowej Jadwigi)-Strzelecka-Pl. Wiosny Ludów-Walki
Młodych-Marcinkowskiego-Czerwonej Armii-Roosevelta-Grunwaldzka-JUNIKOWO

14.STAROŁĘKA-Rataje-Nowe
Rataje-Krzywoustego-Marchlewskiego-Dzierżyńskiego-Gwardii
Ludowej-Towarowa-Most Dworcowy-Rokosowskiego-PALACZA

15.ŁĘGI DĘBIŃSKIE (na wyskości ulicy Jordana czyli kawałek przed giełdą
kwatową jak sie idzie od centrum)-Dębińska (Droga Dębińska)-Strzelecka-pl.
Wiosny Ludów-Walki Młodych-Marcinkowskiego-27
Grudnia-Fredry-Roosevelta-Pułaskiego-Wielkopolska-Małopolska-SOŁACZ (nazwa
pętli moze być nieoryginalna bo tego kawałka mamy nie mam ale sobie taką
wymyśliłem- znajdowała sie na skręcie tramwaju z Małoposkiej w Wołyńską)

16.RATAJE (okolice Ronad
Rataje)-Krzywoustego-Marchlweskiego-Strzelecka-Pl.Wiosny Ludów- Walki
Młodych-Marcinkowskiego-27 Grudnia-Fredry-Dąbrowskiego-Polna-POLNA

AUTOBUSY:

51.STAROŁEKA (dzisiejszy Stomil)-Starołęcka-MARLEWO (pętla takze moze mieć
inną autentyczną nazwe)(dziejszy przystanek przy figurce na rozjeździe na
Głuszyne i Czapury)

52.STAROŁĘKA-Starołęcka-Św.Antoniego-Minikowo-MINIKOWO (dzisiaj Rondo
Minikowo)

53. DĘBIEC-Opolska-LUBOŃ (trasa autobusu w Luboniu nie znan ale moge się
postrać wiem, że jak kończyła sie era autobusów podmiejskich to 53 jeździł
jak dzisiejsze L1 czyli przez Żabikowska-Kościuszki-Poniatowskiego-Żabikowo)

54.RATAJE (okolice Ronad Rataje)-Krzywoustego-Ostrowska (cos w stylu Trasy
Katowickiej)-Szczepankowo-SZCZEPANKOWO (na wysokości ulicy Skibowej koło
szkoły)

55.RATAJE-Rataje (Zamenhofa)-Kaliska-Majakowskiego-KOBYLEPOLE (kawałek za
ulicą wilcza)

56.GÓRCZYN-Rokosowskiego(Głogowska)-Kotowo-LUBOŃ (sytuacja taka sama jak w
przypadku lini 53)

57.RATAJE-Rataje-Kórnicka-Piotrowo-Podwale(Zamenhofa)-Plac Reform-ŚRODKA
(coś w okolicach Rynku Sródeckiego)

58.STAROŁĘKA-Starołęcka-Głuszyna-PIOTROWO (mój plan nie sięga tak daleko
dlateog ciężko powiedzieć jak daleko jechał autobus)

59.KRASZEWSKIEGO (pętla przy
Bukowskiej)-Świeczewskiego(Bukowska)-Złotowska-WYDMY (petla na ulicy
Złotowskiej na wysokości ulicy Miastowskiej)

60.WINIARY (pęlta nawysokości ulicy Św.Leopolda)-Winiarska (tak jak teraz
tramwaj na Piątkowską i Piątkowska)-Strzeszyńska
(Juraszów)-Lutycka-Druskiennicka-Zakopiańska-PODOLANY (dokładniejszej
lokalizajni nie moge przedstawić ponieważ plan nie obejmuje juz tamtej
czesci)

TROLEJBUSY:(w tym przypadku nazwy pęli są moja wyobrźnią bo niestety ni
posiadam tego fragmentu mapy gdzie były spisane)

101. CHWALISZEWO (na końcu dawnego mostu na Chwaliszewie przy
Garbarach)-Chwaliszewo-Ostrów Tumski-Ostrówek( trasa przebiegała nieopodal
dziesiejszej ulicy Wyszyńskiego)-Pl. Reform-Bydgoska-Zawady-Główna-GŁOWNA
(na wysokości Krańcowej, tma gdzie jest stacja benzynowa)

102.CHWALISZEWO-Chwliszewo-OStrów Tumski-Ostrówek-Pl.
Reform-Warszawska-OSIEDLE WARSZAWSKIE (przy Warszawskiej zawracał ulicami
Słupecka-Kostrzyńska-Łowicka)

103.OGRODY-Dąbrowskiego-SMOCHOWICE (na wysokości ulicy Santockiej)

104.GARBARY(dzisiejsza pętla Dworzec
Garbary)-Szelągowska-Naramowicka-NARMOWICE (przy ulicy Bolka)

105. NOWOWIEJSKIEGO (na skrzyżowaniu ulicy Pułaskiego i Nowowiejskiego tam
gdzie dzisskec 9 i 11 na aleje)-Pułaskiego-Winogrady-Naramowicka
(Przełajowa)-WILCZAK (obecna pętla "3")

106.GARBARY-Szelągowska-Naramowicka-Lechicka-WINOGRADY (na skrzyżowaniu
ulicy Połabskiej i Lechickiej)

107.CHWALISZEWO-Chwaliszewo-Ostrów
Tumski-Ostrówek-Pl.Reform-Warszawska-ANTONIN (dzisiejszy wiadukt w Antoniku
czyli ulica Światopełka)

Są to wszystkie linie jakie mam zaznaczone na mojej mapie.
Michał Górny



Hej
Ja mam plan Poznania z 56 roku- jego stan nie jest zbyt dobry ale moge
postarać sie go zeskanować a następnie komuś podesłać aby umieścił na swojej
stronce bo ja takowej nie posiadam.



Ale daj w miare dobra kompresje.

2.DĘBIEC-Dzierżyńskiego (28 czerwca 1956-Górna Wilda-Półwiejska)-Pl. Wiosny
Ludów- Walki Młodych (Podgórna)- Marcinkowskiego- Czerwonej
Armii-Zwierzyniecka-Kraszewskiego-Dąbrowskiego OGRODY


Co ciekawe, dwojka przez prawie cala swoja kariere jezdzila z Jezyc na
Wilde. Najpierw od Rynku Jezyckiego do Brawmy Wildeckiej, potem ja
ciagle z obu stron wydluzano. Byl tylko krotki okres w latach zdaje sie
20-tych, kiedy to dwojka jezdzila z Ogrodu Zoologicznego (chyba juz
wtedy ta petla istniala) na Srodke.

3.BOLKOWICKA-Grunwaldzka-Roosevelta-Most Dworcowy-Towarowa-Gwardii Ludowej
(Wierzbięcice)-Dzierżyńskiego-DĘBIEC


Ta linia w zasadzie na takiej lub podobnej trasie funkcjonowala bardzo
dlugo - zdaje sie od przed wojny do 31.12.1992

6.SZCZANIECKIEJ-Rokosowskiego-Roosvelta-Fredry-27 grudnia-MARCINKOWSKIEGO
(nic nie pisze aby tramwaj wracał inną trasą jakoś zawracał na
Marcinkowskiego-pewnie tak jak na Szczanieckiej)


Na Szczanieckiej ciagle cos innego zawracalo, ale najbardziej chyba
wszystkim utkwila 12. Na Marcinkowskiego na bank zawracala przez sw.
Marcin, bo niemozliwe jest zrobienie trojkata w centrum, gdzie co chwile
tramwaj jedzie.

7.TRAUGUTTA (zajezdnia na Pamiątkowej)-Dzierżyńskiego-Gwardii
Ludowej-Towarowa-Most Dworcowy-Roosevelta-Dąbrowskiego-Polna-POLNA (pętla
między ulicami Jackowskiego a Szamarzewskiego)


Na Polnej byla jedna z dziwniejszych linii tramwajowych - byl to odcinek
dlugosci pewnie mniejszej niz 500 metrow, na bardzo waskiej ulicy, co w
zasadzie bardziej przeszkadalo (halas) niz ulatwialo zycie - pewnie
dlatego szybko ja zlikwidowano.

9.TRAUGUTTA-Dzierżyńskiego-Pl. Wiosny Ludów-Walki Młodych-Marcinkowskiego-27
grudnia-Fredry-Roosevelta-Pułaskiego-Wielkopolska-Małopolska-Wołyńska-Wojska
Polskiego-GOLĘCIN (mniej więcej w połowie odległości między ulicami Dojazd a
Podolańska)


To jest chyba to samo miejsce, gdzie pozniej byla petla takich linii jak
64 czy 95bis. Widac zreszta tam plac na ktorym autobusy niegdys
zawracaly. Notabene ta trasa sie zasadniczo nie zmienila od konca XIX
wieku! Wiadomo, na poczatku na Golecin nie jezdzila, ale systematycznie
ja wydluzano, potem ununieto z Polwiejskiej, na koncu puszczono podobnie
jak 11 na Bonin, by ostatecznie wydluzyc do Piatkowskiej.

11.WINIARY (na wysokości ulicy
Bonin)-Winiarska-Wołyńska-Małopolska-Wielkopolska-Pułaskiego-Roosevelta-Roko
sowskiego-PALACZA (petla na Głogowskiej na wysokości ulicy Palacza coś jakby
dzisiaj za zajezdnią tam gdzie jest chyba parking na przeciwko centrum
Górczyńskiego)


Tu sytuacja jest podobna jak z 9. Przez krotki tylko czas z Winiar
jezdzila 10 i bylo to na poczatku XX wieku (tak mi sie wydaje), ale poza
tym to ona sie nie zmieniala zasadniczo. Najwiecej zmian to ona przezyla
w drugiej polowie lat 90-tych - co rusz miala inna trase. Petla z
drugiej strony to prawdopodobnie po prostu zajezdnia Glogowska.

13.STAROŁĘKA (jakby dzisiejszy Stomil)-Rataje (trasa biegnie obok
ulicy)(Zamenhoa)-Nowe Rataje(Zamenhofa)-Krzywoustego-Marchlewskiego
(Królowej Jadwigi)-Strzelecka-Pl. Wiosny Ludów-Walki
Młodych-Marcinkowskiego-Czerwonej Armii-Roosevelta-Grunwaldzka-JUNIKOWO


Tak, linia ta jezdzila ze STomilu - Staroleka zostala utworzona troche
pozniej. Jak widac, 13 w zasadzie tez nie zmienia trasy.

15.ŁĘGI DĘBIŃSKIE (na wyskości ulicy Jordana czyli kawałek przed giełdą
kwatową jak sie idzie od centrum)-Dębińska (Droga Dębińska)-Strzelecka-pl.
Wiosny Ludów-Walki Młodych-Marcinkowskiego-27
Grudnia-Fredry-Roosevelta-Pułaskiego-Wielkopolska-Małopolska-SOŁACZ (nazwa
pętli moze być nieoryginalna bo tego kawałka mamy nie mam ale sobie taką
wymyśliłem- znajdowała sie na skręcie tramwaju z Małoposkiej w Wołyńską)


Trasa przez Droge Debinska byla jedna z pierwszych w Poznaniu - z
poczatku jezdzila tam trojka, zdaje sie od skrzyzowania
Matejki/Grunwaldzka, przez sw. Marcin, Podgorna, Strzelecka. Pozniej
wydluzano ja z obu stron. Warto zauwazyc, ze byla to pierwsza linia na
wiekszosci ulicy sw. Marcin. Pierwsza linia jezdzila z Dworca przez sw.
Marcin, Ratajczaka, 27 grudnia, Paderewskiego do Rynku, ale szybko
zlikwidowano tory na Ratajczaka i czesci sw. Marcina - caly ruch byl
poprowadzony Gwarna i 27 grudnia (wowczas Mlynska i Berlinska,
Ratajczaka to Wielka Rycerska, a Paderewskiego to Nowa).
Jesli chodzi o petle Solacz, to dobrze wymysliles - tak sie faktycznie
ta petla nazywala. Wlasciwie nie petla, tylko trojkat do nawracania.
Istnial on tam dosc dlugo, ale byl pozniej w zasadzie nieuzywany.

54.RATAJE (okolice Ronad Rataje)-Krzywoustego-Ostrowska (cos w stylu Trasy
Katowickiej)-Szczepankowo-SZCZEPANKOWO (na wysokości ulicy Skibowej koło
szkoły)


I tak wlasciwie jezdzi do dzis. Ostrowska to dziwny twor - ulica
Pilsudzkiego to czesc dawnej ulciy Ostrowskiej, jej dalszy odcinek jest
zachowany do dzis i jezdzi tam 96.

56.GÓRCZYN-Rokosowskiego(Głogowska)-Kotowo-LUBOŃ (sytuacja taka sama jak w
przypadku lini 53)


Rowniez niezmieniona do dzis.

58.STAROŁĘKA-Starołęcka-Głuszyna-PIOTROWO (mój plan nie sięga tak daleko
dlateog ciężko powiedzieć jak daleko jechał autobus)


Mozliwe ze podobnie jak obecnie jezdzi.

101. CHWALISZEWO (na końcu dawnego mostu na Chwaliszewie przy
Garbarach)-Chwaliszewo-Ostrów Tumski-Ostrówek( trasa przebiegała nieopodal
dziesiejszej ulicy Wyszyńskiego)-Pl. Reform-Bydgoska-Zawady-Główna-GŁOWNA
(na wysokości Krańcowej, tma gdzie jest stacja benzynowa)


Petla Chwaliszewo powinna miec zdaje sie nazwe Mostowa.

102.CHWALISZEWO-Chwliszewo-OStrów Tumski-Ostrówek-Pl.
Reform-Warszawska-OSIEDLE WARSZAWSKIE (przy Warszawskiej zawracał ulicami
Słupecka-Kostrzyńska-Łowicka)


Wczesniej trasa do Antoninka - do przejazdu kolejowego (obecnie jest tam
oczywiscie wiadukt). Potem podzielono na 102 i 107.

103.OGRODY-Dąbrowskiego-SMOCHOWICE (na wysokości ulicy Santockiej)


Wszystko sie zgadza.

104.GARBARY(dzisiejsza pętla Dworzec
Garbary)-Szelągowska-Naramowicka-NARMOWICE (przy ulicy Bolka)


Tez oki...

105. NOWOWIEJSKIEGO (na skrzyżowaniu ulicy Pułaskiego i Nowowiejskiego tam
gdzie dzisskec 9 i 11 na aleje)-Pułaskiego-Winogrady-Naramowicka
(Przełajowa)-WILCZAK (obecna pętla "3")


Zgadza sie...

106.GARBARY-Szelągowska-Naramowicka-Lechicka-WINOGRADY (na skrzyżowaniu
ulicy Połabskiej i Lechickiej)


Tez...

107.CHWALISZEWO-Chwaliszewo-Ostrów
Tumski-Ostrówek-Pl.Reform-Warszawska-ANTONIN (dzisiejszy wiadukt w Antoniku
czyli ulica Światopełka)


Zgadza sie, zgadza...

Są to wszystkie linie jakie mam zaznaczone na mojej mapie.


Kawal dobrej roboty...


http://www.glos.com/index.php?&art=48-16&enc=win&dz=gp

Nasz cykl rozpoczynamy od tramwajowej linii numer 1. Pod wieloma względami
,,jedynka'' jest wyjątkowa. To najdłuższa, licząca aż 21 kilometrów, trasa w
Poznaniu. ,,Jedynka'' jako jedyny poznański tramwaj dwukrotnie, ale różnymi
mostami przecina Wartę.

Można rzec, że jest to linia najbardziej turystyczna z wszystkich, z
wyjątkiem oczywiście linii 0 obsługiwanej przez zabytkowy tramwaj, z pokładu
którego można wyłącznie oglądać najciekawsze zakątki miasta mówi Jan Firlik,
wiceprezes MPK odpowiedzialny za komunikację tramwajową.

Trasa ,,jedynki'' oplata całe miasto. Jest to typowa linia objazdowa,
przecinająca młode, stare i te najstarsze dzielnice Poznania. ,,Jedynką''
jeżdżą kibice Lecha i pasjonaci Ogrodu Botanicznego. To linia jeżyczan i
ratajan.

Startujemy

Startujemy z Ogrodów, jednej z najbardziej zielonych pętli MPK. Istnieją
plany, żeby wybudować tam nowoczesny dworzec dla autobusów kończących swoje
trasy przy Ogrodzie Botanicznym, ale to raczej odległa wizja. Po chwili
wjeżdżamy na torowisko, którego początki sięgają roku 1926. Wcześniej (od
roku 1897) trasa tramwaju elektrycznego kończyła się tuż za ulicą Kościelną
przy ówczesnej Fabryce Milcha (tereny dzisiejszej Wiepofamy).

Jesteśmy na ulicy Dąbrowskiego i zaczynamy się denerwować. Już od ulicy
Polnej tramwaj grzęźnie w samochodowych korkach. Posuwamy się w ślimaczym
tempie, razem kolumną aut.

Dopiero minąwszy ulicę Kościelną, sytuacja się poprawia. Docieramy do
,,ulubionego'' skrzyżowania poznańskich motorniczych mostu Teatralnego.
Warto wiedzieć, że właśnie w tym miejscu splatają się trasy 12 z 16
poznańskich ,,bimb''. Tramwaj pojawia się na ,,teatralce'' średnio co 16
sekund. Dlatego jeśli tutaj dojdzie do awarii lub nie daj Boże wykolejenia,
sypią się wszystkie rozkłady jazdy.

Na szczęście udało nam się szybko przemknąć pod gmach Opery. Latem po prawej
stronie roztacza się piękny widok podświetlonej fontanny.. Przed nami
Okrąglak. Jedni uznają wybudowany w latach 1949-55 charakterystyczny budynek
za koszmarek budownictwa socjalistycznego, drudzy nie wyobrażają sobie bez
niego pejzażu miasta. Docieramy na plac najwybitniejszego prezydenta
stołecznego miasta Poznania Cyryla Ratajskiego. Wystarczy wyjrzeć przez
okno, żeby zobaczyć co oznacza termin ,,rewitalizacja'' miejskich kamienic.
Zamiast szarych, odrapanych, brudnych elewacji, uderzają ciepłymi kolorami
odnowione kamienice.

Zapraszamy na Śródkę

Przed nami przycupnięty u stóp góry Przemysła plac Wielkopolski z
nieodłącznymi straganami. Za moment naszą uwagę zwraca rozpoczęta odbudowa
murów miejskich przy ulicy Wronieckiej. Północne sąsiedztwo Starego Rynku
nie należy do najpiękniejszych. Właściwie nie ma się czym chwalić. No, ale
dotarliśmy na Garbary, ostatni przed Śródką główny węzeł przesiadkowy.

Właśnie na rondzie Śródka proponujemy przystanek i spacer. Warto przejść się
jedną z najstarszych, a dzisiaj pozostającą na uboczu dzielnicą Poznania.
Ale wciąż urzeka dawny układ urbanistyczny z centralnie położonym rynkiem,
kościołami i domami z końca XIX wieku. Idąc ulicą Ostrówek w kierunku Warty
nagle trakt urywa się, jakby ucięty nożem. Wyraźnie widać, że kiedyś Śródka
stanowiła jeden organizm z Ostrowem Tumskim. Jednak dzisiaj po moście
Cybińskim nie ma śladu.

Na koniec świata

Wracamy do ,,bimby''. Kolejny przystanek, do wyjścia przeciskają się młodzi
ludzie. To znak, że minęliśmy już jeden z najbardziej malowniczych widoków
Poznania. Każdy kto widział Maltę, musi się z tym zgodzić.

Dotarliśmy pod Politechnikę Poznańską. Już za dwa-trzy lata studenci nie
będą musieli nadrabiać drogi przez Śródkę jadąc na uczelnię. Przez nowy most
Świętego Rocha pobiegnie sprzed Kupca Poznańskiego nowa linia tramwajowa.

Skręcamy w lewo na najbardziej dziki odcinek trasy. Jadąc ,,trasą kórnicką''
po zmroku można odnieść wrażenie, że zmierzamy na koniec świata. Po chwili
złudzenie mija. Przenosimy się w lata 70., wystarczy zadrzeć głowę do góry i
zobaczyć betonowe świadectwo epoki boomu wielkiej płyty. Jesteśmy na osiedlu
Lecha, wchodzącym w skład czwartej pod względem wielkości Spółdzielni
Mieszkaniowej ,,Osiedle Młodych''. Tysiące poznaniaków właśnie ,,jedynką''
codziennie dojeżdża do śródmieścia.

Dopiero połowa

Jesteśmy na Górnym Tarasie Rataj, a to dopiero połowa trasy. Tramwaj mknie
przez rondo Starołękę i most Przemysława na drugą stronę rzeki. Z ulicy
Hetmańskiej można podziwiać zielone Łęgi Dębińskie. Ale to moment, bo już
jesteśmy przy ulicy Głogowskiej, a na budynkach nie spotkamy już napisu
,,Wilda pany''. Wjechaliśmy bowiem na Łazarz. Nasz tramwaj skręca w ulicę
Reymonta. Docieramy do ostatniego kluczowego węzła przesiadkowego. Z ronda
Przybyszewskiego tramwaj prosto na zachód pędzi na Junikowo. Warto spojrzeć
w prawo mijając pętlę przy ulicy Budziszyńskiej. Właśnie tutaj w przyszłości
MPK ma wybudować nową zajezdnię tramwajową. Powoli kończymy wycieczkę.
Jesteśmy na Junikowie, które jeszcze w 1940 roku było wsią w gminie
Żabikowo.

Motorniczowie generalnie lubią jeździć ,,jedynką'' mówi Andrzej Pyzik, który
wielokrotnie woził poznaniaków po tej trasie. Dlaczego? Jest to najdłuższa
linia i szybko na niej płynie czas. Nie trzeba robić tylu kółek, ile na
innych liniach. Lubię tą linię także z tego względu, że wieczorem w okolicy
ronda Żegrze można zobaczyć jedną z najpiękniejszych nocnych panoram
rozświetlonego Poznania. Gorąco na trasie ,,jedynki'' jest jedynie w dni,
kiedy swoje mecze rozgrywa poznański Lech.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


31. MTP – nowe hale, oraz gł. hol wejściowy – Akwarium. Od roku 1990, teren Międzynarodowych Targów Poznańskich przeżywa nieprawdopodobną metamorfozę. Zburzono kilka starych hal, a miejsce ich postawiono nowsze, monumentalne konstrukcje, jakich mogą pozazdrościć Poznaniowi nie jedne targi w Europie. Obiekty budowane są zgodnie z panującą w tej dziedzinie na zachodzie doktryną, czyli wszystkie stanowią poniekąd jedną całość. Prawdopodobnie w przyszłości, będzie można obejść wszystkie hale, bez konieczności wychodzenia na zewnątrz. Nowy hol główny(wschodni), szybko przyjął potoczną nazwę - Akwarium. W istocie takie skojarzenie może się nasuwać patrząc na przeszkloną bryłę obiektu. Ogromna przestrzeń, nie ograniczana przeszkodami poziomymi i pionowymi, nadaje obiektowi specyficzną lekkość i urok. Jego dwie elewacje, w sensie dosłownym, stanowią gigantyczne okna. W perspektywie oszklenia całej wschodniej fasady targów(Adria, Centrum Targowe, oraz biały pawilon wzdłuż ul. Roosvelta)szykuje się w Poznaniu jedna z najdłuższych i najładniejszych szklano stalowych elewacji. Nowy hol wschodni, stanie się w tej strukturze z pewnością częścią reprezentatywną. Już teraz jest on swego rodzaju wizytówką MTP. Ponadto, miasto zyskało kolejną powierzchnię mogącą być miejscem wystaw czy nawet spektakli teatralnych. Pozytyw.
32. Centrum Stomatologii AM Bukowska. Zbyt wiele o tym budynku nie umiem powiedzieć. Architektonicznie dosyć ciekawy, dla otoczenia urbanistycznego – neutralny. Pozytyw.
33. Budynek handlowo-biurowy DOMINA. W zasadzie można sobie tutaj przetoczyć cały mój komentarz odnośnie Kupca Poznańskiego. Może troszeczkę bardziej ambitny architektonicznie budynek, powstał dokładnie visa vi Kupca. Nie zmienia to jednak faktu, że powstał kolejny obiekt o wątpliwej przydatności publicznej, zabierający następny wolny teren w Poznaniu. Ocena negatywna.
34. Pub Colomb. A dokładniej mówiąc, blokhauz drogi krytej bastionu Colomb wybudowano w latach 50-tych XIX wieku. Przez blisko sto lat obiekt zasypany. Dziś, odrestaurowany, stanowi jedyny relikt lewobrzeżnego poligonalnego pierścienia umocnień, dawnej Twierdzy Poznań. Jest malutką pozostałością po bastionie(forcie) Colomb, który wraz z pięcioma innymi, stanowił trzon obrony lewej części miasta. Wykorzystanie obiektu typowo komercyjne, ale myślę że w tym przypadku nie posiadające oddźwięku pejoratywnego. Dzięki tej inicjatywie, przywrócono do życia jeden z najstarszych zabytków pruskiej architektury obronnej w Wielkopolsce. Nie jest on zamknięty, każdy może do niego wejść i wczuć się w 150 – cio letnią historię tego miejsca. Ocena bardzo dobra.
35. Centrum biznesowe WINOGRADY. Budynek jest niebiesko szklanym graniastosłupem, postawionym w samym sercu piątkowskich blokowisk. Do otoczenia ma się jak posiadłość dworska w zapadłej wsi.. Postawienie go jednak w tym właśnie miejscu, jest z pewnością mniej szkodliwe, niż stawianie biurowców w ciasnym przetłoczonym śródmieściu. Do obiektu mam neutralny stosunek, dlatego ocena dostateczna.
36. Modernizacja Deptaku. Inwestycja w realizacji. Wreszcie ta najdroższa w Poznaniu ulica, otrzyma wygląd godny klasycznego miejskiego deptaku. Podejrzewam, że po remoncie ulicy, jej charakter komercyjny jeszcze bardziej wzrośnie i prawdopodobnie będę ul. Półwiejskiej unikał. Mimo to pozytyw, ze względu na przywrócenie należnej estetyki temu miejscu.
37. Zburzenie kina Bałtyk. Jedna z najbardziej kontrowersyjnych decyzji ostatnich lat w Poznaniu. Czy było to konieczne ? Niemal zabytkowe kino wybudowano kilka lat po I wojnie światowej. Służyło dokładnie trzem pokoleniom Poznaniaków. Zburzono je po to aby wybudować na jego miejscu kolejny hotel. Tendencyjność w tym temacie jest aż niepokojąca. Nie raz już udowodniono, że nowa elewacja, potrafi zmienić oblicze niejednego budynku. Tak mogło być i tym razem. Niestety wygrał interes prywatny i bezsensowna praktyka burzenia wszystkiego co nie przynosi korzyści finansowych. Całe szczęście, że większość zabytkowych budowli w tym mieście objęta jest ochroną. Kto wie co by się z nimi działo, gdyby takowego zabezpieczenia nie posiadały. Moja ocena dla tej inwestycji jest najbardziej surową, spośród wszystkich ocen niedostatecznych jakie wydałem w tym spisie. Można jeszcze zaakceptować budowę nowych dziwnych wytworów architektury w tym mieście, ale nie może być mowy o pobłażaniu i zgodzie na niszczenie własnej historii, sztuki i architektury.
38. Zamknięcie rzeźni na Garbarach. Od 2000 roku stoi pusta. Wybudowana na początku XX w., neoklasycystyczna fabryka śmierci, swym kunsztem przypomina bardziej ogromny, rozłożysty pałac. Obiekt należy do jednego z najlepiej zachowanych i najcenniejszych zabytków architektury przemysłowej w regionie, jest chroniony prawem. Stara rzeźnia zajmuje ogromny obszar, niemal w centrum miasta. Stanowi więc nie małe dla niego wyzwanie, w kontekście jej przyszłego użytkowania i zagospodarowania. W okresie letnim, odbyło się tutaj kilka spektakli teatralnych, oraz powstały ogródki – filie pubów ze Starego Rynku. Nie sądzę jednak aby było to dobre miejsce na lokalizację tego typu przybytków. Należy przecież pamiętać, że w miejscu tym zamordowano kilka milionów niewinnych zwierząt. Nie wiem, może kogoś podnieca atmosfera ubojni, ale ludzie o nawet minimalnej wrażliwości, raczej będą tego miejsca unikać. Obiekty tego typu, zawsze będą stanowić problem natury moralnej, uniemożliwiając jakiekolwiek nie budzące wątpliwości działania, wobec ich dalszego losu.
39. Instalacja rzeźb M. Abakanowicz na Cytadeli. Wystawa podobno miała uświetnić jubileusz lokacji miasta. Ekspozycja od samego początku wzbudzała ogromne zainteresowanie, ale bardziej z racji celowości jej powstania, niż z czystych przesłanek kulturalnych i artystycznych. Sporej rewizji poddano aspekt finansowy przedsięwzięcia. Koszt 700.000. zł, mówi sam za siebie. Czy aż tak wielkie pieniądze związane z wykonaniem i instalacją rzeźb, nie mogły by zostać wykorzystane w inny sposób, chociażby bardziej praktyczny. Nie bardzo też wiadomo, jaki owa wystawa ma związek z tak szczególnymi obchodami 750-cio lecia lokacji miasta Poznania. Wiele kontrowersji wzbudziło także miejsce posadowienia „Nierozpoznanych”. Tutaj także padło bardzo wiele uwag krytycznych, zwłaszcza ze strony miłośników fortyfikacji jak i ludzi związanych z architekturą ogólnie. Nie da się tego ukryć, że Cytadela jest miejscem zapomnianym. Nawet w niedzielne popołudnia, aleje spacerowe na terenie Fortu Winiary świecą pustkami. To smutne że tak wielki obszar, atrakcyjny pod względem walorów turystycznych, przyrodniczych i rekreacyjnych stoi w zasadzie odłogiem, niemal w centrum miasta. Z pewnością tego typu przedsięwzięcia stałe, czy nawet czasowe, przyczyniają się do tego, że Park – Symbol, jakim jest niewątpliwie Cytadela, będą odwiedzane także poza dniem 23 lutego. W tym aspekcie, patrzę na instalację rzeźb właśnie w tym miejscu, bardzo pozytywnie. Ciągle jednak nie mogę pojąć, dlaczego tak hucznie zapowiadane obchody, przeszły właściwie bez większego echa. Pewne imprezy, zamiast zapowiadanego rozmachu, wręcz mnie zażenowały swym prowincjonalizmem. Na jubileusz wydano gigantyczne kwoty pieniędzy. Przeróżnych imprez podobno było mnóstwo. Niestety nie przypominam sobie z nich ani jednej, która pozostała by mi w pamięci. Może przyjdzie Poznaniowi zaczekać jeszcze 250 lat i wtedy dorówna np. Wrocławiowi. Obchody 1000 lecia tego miasta odbiły się szerokim rozgłosem nie tylko na Dolnym Śląsku, ale w całej kulturalnej Polsce. Odbyło się tam wówczas wiele imprez o znaczeniu ponad narodowym. Tymczasem w Poznaniu trudno do tej kategorii zaliczyć pojedynek Lecha Poznań z HSV Hamburg, czy nawet koncert Petera Gabriela. I w tym właśnie zakresie należy zadać sobie pytanie, czy instalacja rzeźb Magdy Abakanowicz, przy takim nakładzie finansowym, może zostać swobodnie zaakceptowana. Nie ulega jednak wątpliwości, że wielkie obchody stały się bardzo szybko małymi obchodami, o których ludzie zapomnieli w zasadzie już w trakcie ich trwania.
40. Centrum rozrywki Fort VIII. Fort VIII GROLMAN wybudowano w latach 1877 – 1888. Obiekt zrealizowano wg szkoły nowo pruskiej jako główny fort artyleryjski o narysie 6-cio kątnym. Dzieło wraz z rozlokowanymi pierścieniowo, siedmioma fortami głównymi i ośmioma pomocniczymi, oraz Cytadelą – Fortem Winiary, stanowiło trzon główny dawnej Twierdzy Poznań(patrz p. 22, Reduta II). W czasie II wojny światowej, hitlerowcy urządzili na terenie fortu, obóz jeniecki. W szczytowym okresie jego funkcjonowania, w murach fortu, przebywało blisko 7000 tysięcy jeńców.(Brytyjczycy, Francuzi, Rosjanie, Polacy). Obecne wykorzystanie i eksploatacja obiektu jest bardziej niż naganna. Tego typu miejsca, z racji swej historii, a także charakteru, nie powinny być w ten sposób profanowane. Sytuację tą porównał bym do tej ze wsi Wieldządz na Kujawach, w której to wsi, w dawnym kościele protestanckim urządzono nocny klub – dyskotekę. Sprawa odbiła się głośnym echem w wielu kręgach, nie tylko związanych z szeroko pojętym Kościołem. Przykład Fortu VIII, ma podobny wymiar, aczkolwiek o mniejszym wydźwięku. Z pewnością tego typu „konserwacje” zabytków, uchronią je przed całkowitą zagładą. Ale czy aż taka musi być tego cena? Wiadomą rzeczą jest, że w obecnych demokratycznych czasach, każdy ma prawo wyboru, i tak naprawdę to od nas zależeć będzie, czy tego typu przybytki będą miały z naszej strony akceptację czy też negację. Jak dotąd Fort VIII GROLMAN prosperuje całkiem nieźle. Ta mniej wybredna emocjonalnie część naszej młodzieży, z pewnością czuje się w tym miejscu fantastycznie. Ale jestem przekonany(na szczęście), że większość tzw. Świadomych, do tego miejsca, w celach rozrywkowych nie pójdzie. Należy tutaj poruszyć jeszcze, trudny temat dotyczący zagospodarowania zabytków pruskiej architektury obronnej w Poznaniu. Trzeba obiektywnie przyznać, że dzięki takiemu przeznaczeniu Fortu VIII, można do tego obiektu spokojnie wejść i go obejrzeć. Nie można tego niestety powiedzieć o innych poznańskich fortach. Część z nich wynajmowana jest na magazyny prywatnych firm, fort VI zajmowany jest przez Wojsko Polskie, kilka stoi pustych i pozamykanych(Ia, VIIa, VIIIa). W jednym urządzono krematorium. Cztery forty, wysadzone w 1945 roku, leżą odłogiem, mimo tego iż wiele detali architektonicznych jest w nich świetnie zachowanych. Wzorowym przykładem mogą być forty IIa i VII. W pierwszym swoją bazę edukacyjną urządziło Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”, a w drugim od wielu lat mieści się Muzeum Martyrologii Wielkopolan. Na pewno temat zagospodarowania i eksploatacji poznańskich fortyfikacji, będzie powracał jeszcze nie raz. Forty mają już prawie 130 lat. Przetrwały nie jedną wichurę historii i miejmy nadzieję, że przetrwają także dzisiejszy zamęt cywilizacyjny, że doczekają czasów w których wieczyście zostanie określony ich status, który pozwoli zachować te obiekty dla przyszłych pokoleń.

Reasumując, obiektywnie muszę stwierdzić(mimo mojego krytycznego usposobienia do tego miasta), że wyszło ono obronną ręką. Tylko 7 ocen niedostatecznych, 8 dostatecznych i 25 pozytywych. Sam się takiego wyniku nie spodziewałem. To miała być forma analizy mego stanu świadomości na to co się w tym naszym Poznaniu wyprawia i co w nim poczynają ci, których imiona znamy lub nie. W mojej ocenie, wyraźnie daje się zaobserwować tendencje anty handlową i anty biurową. Moją pozytywną opinię uzyskały tylko PGK i Kinepolis. Wynika to z faktu, że oba obiekty powstały na obrzeżach miasta i oba w 100% spełniły oczekiwania inwestorów. Kinepolis przeżywa oblężenie, a biurowce na Marcelinie, jako jedyne w Poznaniu znalazły nabywców. Może z faktu, że powstały jako jedne z pierwszych w Poznaniu, oraz z racji lokalizacji, dzięki której uniknięto kosmicznych cen za wynajem. Pozostałe obiekty tego typu nigdy nie uzyskają mojej aprobaty.
Trzeba też zauważyć, że obiekty z oceną bardzo dobrą, to przeważnie realizacje małe, często niezauważalne dla przeciętnego mieszkańca. Któż bowiem zwrócił uwagę na Redutę I czy pomnik Armii Poznań ? Być może wynika to z faktu, że o dobrym raczej się nie mówi. Do cichych, wielkich inwestycji można też zaliczyć lotnisko Krzesiny(no już nie cichych, hehe – przyp. aut.19.01.2008) i Ławica oraz COŚ. Obiekty na dalekim uboczu, ale o jakże wielkim znaczeniu dla miasta, a nawet kraju.
O mieście jednak najbardziej świadczy jego centrum. To ono stanowi wizytówkę i formę zaproszenia na przyszłość. W tej materii Poznań obrał sobie jeden kierunek, który wyjątkowo mi nie pasuje. Wciąż nowe i nowe sklepy, biurowce i domy handlowe. Pytanie, czy nie może tu być miejsca na spokój i kulturę. Zabiera się i tak małe place zieleni, a te istniejące pozostawia samym sobie. Nie w mojej gestii jest narzucanie stylu życia i modelu kultury mieszkańcom tego miasta. Psy szczekają, a karawana jedzie dalej. Tak było, tak jest i tak będzie. Może za 500 lat rozsypie się ratusz, może za 500 lat jezioro Maltańskie będzie osadnikiem ścieków. Trudno, albo i nie trudno taką przyszłość przewidzieć. Czy istnieć będzie jeszcze cokolwiek, z tego, co dziś obserwujemy? W tej chwili takim wiekiem, mogą się poszczycić jedynie Stary Rynek i Ostrów Tumski. Okres 500 lat to zaledwie 20 pokoleń. Co zostawimy im po sobie, jak nas ocenią, potępią czy pochwalą ?.
A może właściwym podejściem do obiektywnej oceny tego miasta, będzie to czego się tutaj nie zrobiło i czego się nie robi. A właśnie na tym polu widać największe zaniedbania.

Tyle na ten temat. Koniec podsumowania zmian urbanistycznych w mieście Poznaniu od roku 2000 do roku 2004.

P.S.

Ponadto w latach poprzednich (1989-1999):

1) Most Dworcowy
2) Most Lecha
3) Most Teatralny
4) Wiadukt Hetmańska
5) Ul.Głogowska(Górczyn-Hetmańska)
6) Centrum Victoria
7) Poznański Szybki Tramwaj
8) Tor Regatowy Malta
9) Akademia Muzyczna Św.Marcin
10) Multikino
11) Hotel Park
12) Centrum Narciarskie Malta Ski
13) Wiadukt kolejowy Hetmańska

Kolejny materiał, który otrzymałem od Pani Marioli przedruk z innego forum za wiedzą i zgodą autorki :
"Ppłk Rudolf Ostrihansky w marcu 1940r powołał Pierwszą Komendę Poznańskiego Związku Walki Zbrojnej. W skład Komendy Okręgu wszedł m.in. dr med. Franciszek Józef Witaszek, został zaprzysiężony przez Ostrihanskyego i mianowany do stopnia kapitana cz.w. (czasów wojny). Komenda Okręgu zawierała wszystkie piony organizacyjne ZWZ a Witaszkowi powierzono dowodzenie III Wydziałem sanitarnym.
Rozkazem płk Roweckiego z dnia 20 kwietnia 1940r z ZWZ wyodrębniony został Związek Odwetu jako osobny pion sabotażowo - dywersyjny do prowadzenia walki bieżącej i posiadający własną sieć łączności. Podlegał on bezpośrednio dowódcy Związku Odwetu ppłk Franciszkowi Niepokólczyckiemu.
Dr Franciszek Witaszek ps. "Warta". "Kur". "Myszkowski" został Pierwszym Szefem Związku Odwetu Okręgu Poznań. Okręg Poznań obejmował tereny Wielkopolski wcielone do Rzeszy Niemieckiej. (Prof. dr hab. historii Edward Serwański "Wielkopolska w cieniu swastyki" - PAX 1970r s. 316 i 319}
Prof. Serwański działał w konspiracji w Ostrowie Wielkopolskim.
Dr F. Witaszek pośmiertnie został odznaczony Krzyżem Walecznych przez gen. Bór - Komorowskiego. Kopia rozkazu z 1944r znajdująca się w Instytucie Zachodnim w Poznaniu brzmi: "Franciszek Witaszek, dr prof. Uniwersytetu Poznańskiego, Pierwszy Szef Związku Odwetu Okręgu Poznań: szeroki zasięg akcji, aresztowany wraz z rodziną w masowych aresztowaniach Związku Odwetu. Zginął w okrutnych torturach w Forcie VII - Krzyż Walecznych".
Mając wgląd do powyższego rozkazu i nie wiedząc co to był Związek Odwetu, dziennikarz Henryk Tycner wydał drukiem w 5 odcinkach w DOOKOŁA ŚWIATA nr. 42 - 46 - 1962r artykuł pt. "Odwet doktora Witaszka". Ten sam tekst z nieznacznymi uzupełnieniami wydrukował pod ps. Karol Ner w książeczce "Ogień w ampułkach" - Wyd. MON 1975r (Żółty Tygrys). Część faktów jest prawdziwa ale uzupełniona fikcją literacką napisaną na potrzeby ówczesnych władz politycznych. Z tych publikacji pochodzi większość informacji zamieszczonych w Internecie.
Polecam książkę Jerzego Korczaka "Konspiratorzy" - 1990r i "Słownik Biograficzny Lekarzy i Farmaceutów Ofiar Drugiej Wojny Światowej" J.B. Gliński Wyd. Naczelna Izba Lekarska - tom I, 1997rW Instytucie Zachodnim w Poznaniu znajduje się m.in. dokument z przesłuchania dr Franciszka Witaszka przez Gestapo, w którym przyznaje się do trucia przy pomocy LYCOPODIUM.
A lycopodium to neutralne zioła służące do obsypywania drobnych pigułek aby się nie sklejały. Do dziś stosuje się je w przemyśle farmaceutycznym. Więcej patrz Google.
Dlatego Lycopodium nie jest ani trucizną ani nie wynalazł go Witaszek jak sądził H. Tycner.
Bernard Piotrowski na s. 157 w książce "W służbie rasizmu i bezprawia" Wyd. Naukowe UAM - Poznań 1984 napisał: "Przy poparciu Greisera w 1941 r otwarto na Wydziale Medycznym Instytut Higieniczny. Z Instytutem tym związał swe eksperymenty bakteriologiczne i epidemiologiczne prof. dr Johannes Stamm a także dr K. Meewes. W laboratoriach przeprowadzano różne doświadczenia bakteriologiczne, często znajdujące zastosowanie w zbrodniczo prowadzonej wojnie na froncie wschodnim. Tu przygotowywano także akcje zwalczania gruźlicy."
Dr Marian Woźniak z Instytutu Zachodniego ustalił, że dr. Witaszek zajmował się w czasie okupacji walką z eksterminacją ludności polskiej a por. Zenon Pluciński - walką chemiczną z okupantem.
Dr Witaszek od 1928r pracował w Poradni Przeciwgruźliczej w Poznaniu, kierowanej przez doc. dr Franciszka Łabendzińskiego. Na podstawie przeprowadzonych tam badań ustalił opadanie krwinek (OB) w przebiegu gruźlicy. Zajmował się również szczepieniem profilaktycznym. Mnie zaszczepił w 1934r i do dziś nie choruję na gruźlicę.
H. Tycner nie znalazłszy lycopodium w żadnym spisie trucizn napisał: "Przeprowadzone w czasie okupacji badania i doświadczenia ...trudno uleczalnych ran". Trzecim z opisanych środków są bakterie wąglika, które Niemcy zastosowali w czasie I Wojny Światowej - gdy Witaszek rozpoczynał naukę w szkole powszechnej.
Wykaz trucizn chemicznych wywołujących opisane przez Tycnera skutki zaproponował wybitny chemik o ps "Omega równa się Franek" - poszukiwany przez gestapo do końca wojny.
Podczas pogrzebu dr Witaszka w 1945r do rodziny podszedł pan Schlegel (kelner, któremu udało się uciec z Fortu VII). Bardzo przepraszał, że zapomniał formułki, którą więźniów w celi uczył Witaszek. Jeśli, któremuś uda się przeżyć to ma ją przekazać polskim naukowcom. Formułka ta dotyczyła produkcji leku, który z dobrym skutkiem zapobiegał gangrenie u żołnierzy rannych w bitwie nad Bzurą a leczonych w szpitalu polowym Dobrzelin - Grabów. W Instytucie Sikorskiego w Londynie znajduje się dokument wskazujący na nieporównywalnie małą ilość zgonów w tym szpitalu.
Preparat ten Witaszek zastosował także w czasie okupacji u osób będących w agonii na skutek ropnego zapalenia otrzewnej. (Jedna z tych osób jeszcze żyje). Preparatem tym z dobrym skutkiem leczył się dr Henryk Gunther chory na gruźlicę.
Nad wyodrębnieniem tej substancji z Pleśniaka groniastego dr Witaszek pracował od 1932r pod kier prof dr Pawła Gantkowskiego a następnie w Zakładzie Mikrobiologii Lekarskiej UP pod kier. prof Leona Padlewskiego. Po dwóch latach badań nad przechowywaniem surowych owoców i warzyw z prof. Harłampowicz z Katedry Przetwórstwa Owoców i Warzyw w Wyższej Szkole Ogrodniczej w Poznaniu napisał pracę habilitacyjną o substancji bakteriobójczej i bakteriostatycznej właściwościami zbliżonej do penicyliny. Z powodu wybuchu wojny - pracy nie obronił. Zarówno prof. Edward Serwański jak i Henryk Tycner napisali, że szczepionki produkowała Sonia Górzna w łazience swojego mieszkania przy ul. Kwiatowej. Prawdopodobnie informacja ta pochodzi z akt gestapo jest to jednak niemożliwe ponieważ państwo Górzni byli małżeństwem mieszanym. Podczas okupacji pani Górzna pozostała przy obywatelstwie niemieckim, ich syn wstąpił do Hitlerjugend, mąż i córki podpisali folkslistę ale pracowali w konspiracji polskiej.
Sonia Górzna brała udział w produkcji szczepionek ale laboratorium mieściło się w jednym z byłych gospodarstw rolnych w pobliżu obecnej pętli tramwajowej na Dębcu (gdzie byłam).
Szeroką wiedzę w zakresie produkcji miał dr Witaszek, który wspólnie z prof. dr Leonem Padlewskim w 1936r utworzyli zakład produkcji surowic i szczepionek pod nazwą "Serovac Poznański". W czasie okupacji surowicę do produkcji szczepionek przeciw tyfusowi dostarczały konie z SS-mańskiej stajni jeździeckiej na Woli. Czyste kultury bakterii do wszczepienia koniom (taka jest technologia produkcji) dostarczyła laborantka Helena Siekierska pracująca w Instytucie Higienicznym Wydziału Medycznego Uniwersytetu im. Adolfa Hitlera w Poznaniu. Przed wojną była laborantką dr Witaszka. Ponieważ czas produkcji szczepionek jest długi, dlatego Helena Siekierska początkowo dostarczała szczepionki. Dlatego dr Witaszek mógł zarządzić masowe tajne szczepienia Poznaniaków przeciw tyfusowi.
Jak pokazują przykłady dr Witaszek nie mógł nauczyć się i zorganizować produkcji trucizn bakteryjnych na rzekomym jednodniowym szkoleniu przez dr Łabęcką. Prof. dr Albert Ponsold - Kierownik Instytutu Medycyny Sądowej i Kryminalistyki Uniwersytetu im. A. Hitlera w Poznaniu (a nie jak podał H. Tycner - Dyrektor Instytutu Bakteriologicznego) w protokóle z dnia 15 maja 1942r (wg tłumaczenia Tycnera) napisał "W butelkach, na skutek ich otwarcia ( prawdopodobnie w gestapo)znajdujące się tam płyny wyschły, co uniemożliwiło badającym zupełnie pewne określenie ich przeznaczenia...W piśmie do gestapo stwierdza się jednak, że ich szkodliwość dla serca i śledziony jest niewykluczona."
Maria Malinowska w artykule pt. "Eskulap w konspiracji", wcześniej zweryfikowanym przez prof. dr hab. Antoniego Horsta (WPROST 20 maja 1990r nr 20 (391) napisała, że tak szybko mogła wyparować (12 dni) tylko szczepionka przeciw tyfusowi. Ale jeżeli gestapo z gabinetu dr Witaszka zabrało puste butelki to były one przeznaczone do przewożenia Olejów Św. od biskupa Walentego Dymka, przez łączników do księży działających w podziemiu.
Warto przeczytać reportaż Piotra Bojarskiego pt "Doktor - żołnierz i ojczulek" z dnia 9 maja 2002r dostępny w internecie pod hasłami Franciszek Witaszek lub Zenon Pluciński. W tej publikacji wypowiadający się historycy nie mogą uzgodnić ile przypisywanych Witaszkowi wyroków faktycznie wykonano: 149?, 3?, 2? czy żadnego. A jeśli dwa - to w rok po aresztowaniu Witaszka i przy użyciu broni palnej.
Piotr Bojarski na podstawie informacji uzyskanych od dr M. Woźniaka napisał: "W połowie 1941r gen Stefan Grot - Rowecki, szef Związku Walki Zbrojnej informował w raporcie wysłanym do londyńskiej centrali, że polskie podziemie używało toksyn, które zabijały dopiero po dłuższym okresie czasu. Wg raportu stosowanie toksyn i środków bakteriologicznych spowodowało 149 wypadków śmiertelnych wśród okupantów." Tylko nie ma się to nijak do dr Witaszka, który podlegał bezpośrednio dowódcy Związku Odwetu ppłk. Niepokólczyckiemu a nie szefowi ZWZ gen Grot - Roweckiemu. Po za tym Związek Odwetu w Poznaniu miał własną radiostację i samodzielnie przesyłał szyfrowane meldunki do Londynu. Witam.
Łączność radiową Związkowi Odwetu z Londynem zapewniała radiostacja wykonana i obsługiwana przez radiotechnika Mariana Spychałę. Była umieszczona za atrapą wentylatora w sklepie przy ul. Św. Marcin, w którym Niemcy ładowali akumulatory. 9-letnia córka Jolenta Spychała w zmyślnie wykonanej kieszeni przenosiła zaszyfrowane depesze do szyfrantki Haliny Ryffert (po wojnie Dziekan Wydziału Mat - Fiz - Chemii Uniwersytetu Poznańskiego) i od niej też odbierała szyfry. Rozszyfrowane depesze ustnie odbierały harcerki Szarych Szeregów. Szyfrogramy i rozszyfrowane meldunki przechowywane są w Instytucie Sikorskiego w Londynie.
W mieszkaniu przypadkowo aresztowanego Guntrama Rolbieckiego gestapo znalazło listę niektórych członków Związku Odwetu, których wkrótce aresztowano.
Radiostacja nie wpadła w ręce gestapo, ponieważ po "alarmie" ogłoszonym na trzy dni przed falą aresztowań członków Związku Odwetu (22 kwietnia 1942r) została zdemontowana i przewieziona do Ostrowa Wlkp. w lokomotywie pociągu zatrzymanego pod semaforem przez 17-letniego Alojzego Kempę ps "Janek".
Hasłem do ogłoszenia alarmu było przyjście 8-letniej Marioli, córki Witaszka do sklepu z wikliną przy ul. Półwiejskiej 22 i powiedzenie "ojciec przysłał mnie po koszyk" a odzewem "zabranie z okna wystawowego fotelika na biegunach". W drodze do sklepu musiała ona zgubić konfidenta obserwującego członków rodziny Witaszka. (Reportaż P. Bojarskiego "Żołnierz - doktor i ojczulek")Franciszek i Halina Witaszkowie mieli pięcioro dzieci. Maria Jolanta (Mariola) ur. 1.05.1934r, Iwona Konga (Iwona) ur. 13.03.1936r, Alodia Donata (Ala) ur. 3.01.1938, Daria Róża (Daria) ur. 18.10.1939r i Krzysztof Maria Paweł - wg chrztu ale Jerzy Kazimierz - zarejestrowany w USC wg listy imion dla Polaków, (Krzysztof) ur. 1.01.1942r. Oboje rodzice aresztowani zostali 25 kwietnia 1942r. Po dwóch tygodniach zwolniono matkę, by ponownie ją aresztować 15 stycznia 1943r. Po krótkim pobycie w Forcie VII wysłano ją do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu a następnie w Ravensbrueck. Ojca stracono 8 stycznia 1943r w Forcie VII w Poznaniu.
Wszystkie dzieci w ramach akcji Lebensborn już 18 stycznia 1943r przebadano w Urzędzie Rasy i uznano jako przydatne do germanizacji. 20 stycznia 1943r brat matki, Zygmunt Muszyński przewiózł Iwonę i Krzysztofa do Ostrowa Wielkopolskiego. Trzy dziewczynki pozostały w Poznaniu, nadal były zameldowane w dawnym mieszkaniu aby otrzymywały kartki żywnościowe, ale każda mieszkała u innej rodziny. W tym czasie Mariola miała obowiązek uczenia się w niemieckiej szkole dla Polskich dzieci.
20 maja 1943r gestapo chciało aresztować Mariolę w celu osadzenia jej w SS-heimie ale Marioli udało się zbiec. Następnego dnia Zygmunt Muszyński przewiózł ją do Ostrowa a potem ukrył na wsi pod Ostrowem. Do pociągu wsiedli pod semaforem przy obecnej ul. Hetmańskiej. Brawo kolejarze.
9 września 1943r gestapo aresztowało Alę i Darię i po krótkim pobycie w obozie przejściowym w Łodzi osadziło je w SS-heimie w Kaliszu. Tam je zniemczono. Pod koniec 1943r dano im nazwiska Witke, Alę nazwano - Alice a Darię - Dora. Potem przewieziono je do SS-heimu w Połczynie Zdroju skąd wydano je rodzinom niemieckim w Rzeszy jako sieroty niemieckie. Już nie mówiły po polsku.
Alę wzięli państwo Dahl do Standal pod Berlinem, adoptowali ją i nazywała się Alice Luise Dahl.
Darię wzięli państwo Scholm do Weitra w Austrii. Nazywala się Dora Scholm.
W październiku 1943r Katarzyna Muszyńska przewiozła przez granicę z Generalną Gubernią Mariolę i Iwonę do Kielc. Tam każda zamieszkała u innej rodziny. W odróżnieniu od Warhegau tam swobodnie mogły na ulicach mówić po polsku, chodziły do polskiej 4 - klasowej szkoły. (Maria Malinowska - Wspomnienia - WPROST 52/53 - 1984 i 1, 2, 3 - 1985r) Ponieważ do kwietnia 1945r matka nie wróciła z Oświęcimia rodziny kieleckie postanowiły Iwonę i Mariolę oddać do sierocińca. Nie zgodził się na to Zygmunt Muszyński i obie zostały przywiezione do Ostrowa Wlkp.
Halina Witaszkowa wróciła do Poznania z Ravensbruck 18 maja 1945r. Poszła wprost do willi na Senatorską 5 ale zamiast męża i dzieci zastała tam rosyjskie wojsko. Willa była okradziona przez Polaków i zdewastowana. Od sąsiadów dowiedziała się, że dwie córki zostały zabrane przez gestapo. Ówczesne władze jej i dzieciom nie pozwoliły zamieszkać w Poznaniu do 2 listopada 1954r, ponieważ "dr Franciszek Witaszek nie pracował dla Polski Ludowej".
Do Ostrowa Wlkp. przyjechała 19 maja 1945r i w domu brata zastała Mariolę, Iwonę i Krzysia. Wkrótce też dowiedziała się o śmierci męża, którego pogrzeb odbył się w Poznaniu 25 listopada 1945r.
W poszukiwaniu Ali i Darii rozsyłała listy po organizacjach poszukujących osób zaginionych w czasie wojny. Wreszcie w gazecie ukazał się artykuł, że dr Hrabar trafił na dokumenty w których w Gaukinderheimie w Kaliszu występowały pod polskimi imionami i nazwiskami. W SS-heimie w Połczynie pod imionami i nazwiskami niemieckimi ale z datami i miejscami urodzenia prawdziwymi, także odnotowano jakim rodzinom i do jakich miejscowości zostały wydane Alodia - Alice i Daria - Dora.
7 listopada 1947r siostra PCK przywiozła Alę do Ostrowa Wlkp. Darię mama odebrała w Katowicach 5 grudnia 1947r. Obie nie znały ani jednego słowa polskiego. Na korepetycjach uczyły się mówić po polsku ale nie otrzymywały na nie żadnej zapomogi.
Daria była bardzo zdolna i szybko nauczyła się mówić po polsku. Była prymuską zarówno w klasach austriackich jak i polskich. Studia ukończyła na Wydziale Elektrycznym Politechniki Poznańskiej. Wyszła za mąż i przeniosła się do Bydgoszczy. Uczyła w Technikum Energetycznym i była tłumaczem tekstów technicznych. Miała dwoje dzieci. Przed śmiercią odwiedziła swoją Mutti, którą bardzo kochała. Całe życie tęskniła do gór. Wspominała spokój i porządek, pieczenie chleba, placek z kawą zbożową i wyprawy na jagody ze swoją Mutti. Na fotografiach nigdy nie była uśmiechnięta. (Reportaż Włodzimierza Nowaka - co tygodniowy dodatek do Gazety Wyborczej nr 34 - 24.08.2000) Biskup Walenty Dymek na początku okupacji był internowany w pałacu biskupim na Ostrowie Tumskim w Poznaniu. Pewnego mroźnego dnia zimy 1939/40 r poprosił doktora Witaszka aby przyjechał do niego z "wizytą lekarską". Dr Witaszek po odwiedzeniu innych chorych pojechał tam na rowerze wraz z córką Mariolą. Drzwi otworzył ksiądz Kazimierz Łabiński, który wtedy pełnił funkcję sekretarza biskupa. Biskup Dymek i dr Witaszek rozmawiali o tym jak uchronić księży przed wywiezieniem do obozów koncentracyjnych i jak zapewnić posługę kapłańską ludności polskiej. Niemcy już pozamykali prawie wszystkie kościoły. W Poznaniu czynne były tylko dwa kościoły.
Oprócz wysiedleń do Generalnej Guberni był to okres przesiedlania Polaków w obrębie miasta Poznania. Dr Witaszek wiedział, że Niemcy prze lokowali do starego młyna naprzeciw rzeźni przy ul. Garbary - pana Józefa Ratajczaka. W młynie pod podłogą mieściła się piwniczka, do której dr Witaszek kierował Polaków zagrożonych aresztowaniem przez gestapo. Przebywali tam przez czas potrzebny na wyrobienie fałszywych dokumentów i otrzymanie odpowiedniej odzieży. Księża w tej piwnicy musieli przeczekać aż zarośnie im tonsura. Fotografie do dokumentów wykonywali syn krawca p. Derdy z ul. Zamkowej 3 i Zbyszek Koza zatrudnieni w niemieckim zakładzie fotograficznym przy Nylanderstrasse. Gotowe dokumenty w opakowaniu po zastrzykach odbierała Mariola Witaszek od p. Antoniewicza w aptece przy ul. Głogowskiej 146. Dokumenty jako zastrzyki dla pana Ratajczaka przynosił dr Witaszek do pani Schwittei mieszkającej wraz z wnuczką Lalą (15 letnią Sylwią Domagałą) i oficerami Wehrmachtu na II piętrze przy ul. Małeckiego 26. Lala zawoziła do wujka "zastrzyki" oraz odzież.
Ksiądz Kazimierz Łabiński po otrzymaniu cywilnego ubrania i fałszywych dokumentów, w których nic nie było prawdziwe, został zatrudniony w jednej z fabryk w Kościanie jako robotnik. Aby mógł pełnić pełną posługę kapłańską otrzymywał Oleje Św. od biskupa Dymka. Przewoziła je Mariola jako lekarstwo dla babuni do Śmigla jadąc pociągami pod opieką kolejarzy. Zofia Witaszek przekazywała je znajomej, od której jako fałszywej kuzynki odbierał ks. Łabiński.
Inne łączniczki w podobny sposób dostarczały Oleje św. do księży działających w Kościele Podziemnym w Wielkopolsce.
Od nieletnich łączniczek nikt nie odbierał przysięgi i nikt nie informował ich co robią. Same musiały nauczyć się nie dać złapać gestapowcom, trzymać język za zębami i nosząc duszę na ramieniu uśmiechając się swobodnie zachowywać. "